Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Perfumowe zauroczenie tygodnia #11

Jako że w zeszłym tygodniu nie pojawiły się wpisy z moimi zauroczeniami, w tym tygodniu mam trochę więcej do opisania. Po wizycie w jednej z ‚sieciówek’ zauroczyłam się  kilkoma zapachami, oto one:

La Panthere

Ah! Jak bardzo spodobał mi się ten zapach – od pierwszego niuchnięcia. Czysta, nieskazitelna, zmysłowa kobiecość z lat 80tych. Na szczęście długo nie musiałam czekać na te perfumy- muszę się bezczelnie pochwalić – mój kochany mąż podarował mi je i to w pojemności 75ml.Takie pojemności dostaję tylko w prezencie. Sama kupuję zazwyczaj 30ml, aby mieć pewność, że będę w stanie je zużyć. W przypadku Pantery nie mam wątpliwości, że uda mi się je wycisnąć do ostatniej kropelki.

Angel Eau Sucree

Kto czyta tego bloga regularnie wie, że mam problem z klasycznym Angelem. Kocham go na innych osobach, wiem że jest wspaniały. Jednak na mnie pachnie bardzo… specyficznie. Zero słodyczy, sama paczula. Być może zrzucę skórę i wyrośnie mi następna? Może jest szansa dla mnie i Angela? 
Tak czy inaczej – niedawno zaczęłam przekonywać się do wakacyjnych wariacji Angela. Pokochałam Aqua Chic z 2013 roku, zgłębiam tajemnicę kilku innych. Przyszedł czas na całkowite pokochanie i zrozumienie wakacyjnej Anielicy. Eau Sucree jest po prostu idealny. Słodki, bogaty, uroczy, seksowny, intensywny ale nie przytłaczający… Raczej nie na lato, ale na każdą inną porę roku. Dlatego poczekam chwilę na spadek ceny i na niego zapoluję. Rzadko zakochuję się w perfumach, które nie oferują projekcji, ale te są warte zachodu.

La Vie Est Belle EDT

Kocham podstawową wersję. Legere była również ładna, ale nie skusiła mnie na tyle, aby ją kupić. W przypadku eau de toilette jest inaczej. Jest w niej urocza elegancja, wakacyjny flirt w wersji high fashion. Z drugiej strony jest w nich coś tak sympatycznego, bezpiecznego, ciepłego, że chciałoby się nimi otulić i oglądać zdjęcia z dzieciństwa. Coś niezwykłego. No i ten flakon! AH!

Eau Florale

Piękne, słodkie kwiecie, które poznałam dopiero wczoraj*. To jedne z tych perfum, których „już się nie robi”. Jest w nich coś bardzo staroświeckiego, na obecne warunki – egzotycznego. Dzisiejsze perfumy kwiatowe nie mają już charakteru i odwagi (oczywiście, są wyjątki). A Eau Florale ma to coś. Jak się dowiem co to jest, to na pewno o tym napiszę.
* Za sprawą Magdy Ś., której dziękuję 🙂

foto1 via thebeautycove.blogspot.com; foto2 via bloomingdales.com; foto3 via houseoffraser.co.uk; foto4 via lively.it; foto5 via fragrantica.com

A które perfumy ostatnio przypadły Wam do gustu? Polecajcie!

Tagi: , , , ,

Podobne wpisy