Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Perfumowe zauroczenie tygodnia #19


Od ostatniego wpisu zauroczeniowego nagromadziłam całą masę nowych próbek i odlewek. Nie miałam jeszcze czasu wszystkiego przetestować, więc jeśli dobrze pójdzie, to już za kilka dni będę miała materiał na wpis #20 😉

W tym tygodniu najbardziej zachwyciły mnie perfumy Prada – Infusion D’Iris. Najbardziej zafascynowała mnie moja ociężałość umysłowa – dlaczego nigdy wcześniej nie próbowałam ich poznać? Uwielbiam irysy – to moje ulubione kwiaty. Moja ignorancja w tej kwestii niech pozostanie przemilczana, bo sam zapach zasługuje na oklaski. Ifusion to irys czysty, delikatny, świeży. I chyba właśnie jego będę próbowała upolować na wiosnę. Takiego zapachu brakuje w moim zbiorze.
Jak tak dalej pójdzie, będę testować wszystkie flankery i zbankrutuję. Pewnych wydarzeń nie można uniknąć.

 Kolejnym czyścioszkiem, który zdołał mnie rozkochać jest Noa. Znałam ją tylko z innych osób. Zawsze mi się podobała, ale nie miałam okazji jej sprawdzić na sobie. Dużo traciłam przez te wszystkie lata.  Piękne, szlachetne piżmo i delikatny aromat kawy? YES, PLEASE! Muszę się zaopatrzyć we flakonik, choć priorytetu mu nie daję. Mam nadzieję, że nie jest wycofany z produkcji – jeśli coś wiecie – piszcie.

Bardzo ciekawa okazała się wanilia w Lalique Le Parfum. Przyznam, że spodziewałam się czegoś zupełnie innego, może lepszego. Ale taka zielonawa, nieprzytłaczająca wanilia to coś, co na pewno przyda mi się do lekkiej sukienki. Te perfumy to idealna pozycja dla kobiet, które nie lubią typowo słodkich perfum, ale darzą ‚umiarkowaną’ wanilię sympatią. Nie wyczuwam w niej żadnego cukru. A chciałam…

Allure Sensuelle nie jest dla mnie nowością, znam wersję EdP. Wąchałam ją bardzo dawno temu i pamiętam, że bardzo mi przypadła do gustu. Teraz pod mój nos trafiła eau de toilette i jestem zachwycona! Ten zapach jest ciepły, lekki, słoneczny – a przy tym bardzo „CHANEL”. Wydaje mi się, że to najlżejsze i najłatwiejsze perfumy tej marki, no – może po Mademoiselle. Spodziewajcie się ambry, wanilii, suszonych owoców i jaśminu w najlżejszym wydaniu. Zapach prosty, klasyczny i przede wszystkim PIĘKNY.

Przemycenie Dolce & Gabbana The One Desire do tego zestawienia jest lekkim oszustwem. Poznałam to cudo zaraz po jego premierze i pamiętam, że przyjęłam go bardzo pozytywnie. Dopiero teraz wzięłam się za testy i jest jeszcze lepiej. Dużo liczi i karmelu, utrzymanego w klimacie klasycznego The One. Zapach jest bardzo szalony, głośny i odważny. Ciekawa jestem jak będzie z nim w lecie. Może być ciężko.

Dopiero teraz poświęciłam Classique (edt) trochę więcej uwagi i … było warto! Zapach jest po prostu genialny. Spodziewałam się słodkiej wanilii i biuściastych kwiatów. Co dostałam? Mydlany anyż (mydło to pewnie ylang-ylang) i kwiat pomarańczy. Dopiero po kilku godzinach wychodzi na mnie wanilia, nie jest jednak słodka, ale bardzo mroczna i odurzająca. Nie mogę się oprzeć, muszę go mieć w kolekcji.

A czym Wy mieliście okazję się zachwycić?
Pochwalcie się 🙂

Tagi: , , , , , ,

Podobne wpisy