Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Dior – Dolce Vita

Dolce Vita to zapach, który jest dla mnie bardzo ważny. Kojarzy mi się z dzieciństwem, moją mamą. Dobrze pamiętam wersję sprzed reformulacji i przyznam, że była głębsza i lepsza. Jednak nawet ta zmieniona – dzisiejsza jest zapachem wspaniałym. Dla mnie Dolce Vita to zapach szczęścia, luksusu i beztroski. Kiedyś zostałam poproszona o zasugerowanie kilku zapachów, które pachną “drogo”. I właśnie to dzieło Diora znalazło się w tym zestawieniu.

Wąchając te perfumy czuję jego dwa oblicza – jedno to uśmiechnięta, szczęśliwa kobieta. Jest osobą prostą, spokojną, taką która pilnuje dobra swoich najbliższych, wszyscy czują się w jej towarzystwie docenieni i kochani. Wystarczy na nią spojrzeć, a człowiek już jest bardziej pozytywnie nastawiony do życia i dzięki niej może lepiej poradzić sobie z każdym trudem.

Z drugiej strony, Dolce Vita to kobieta “z wyższych sfer”, która żyje beztrosko, otacza się drogocennymi dobrami i jej życie płynie głównie na śledzeniu wszystkich trendów z dziedziny mody, urody, perfumiarstwa, architektury… Właściwie to chyba nie ma tematu, w którym ona czuje się niepewnie. Choć spędza czas na tym, co wielu nazwałoby błahostką, jest bardzo świadoma tego, co dzieje się na świecie, widzi o wiele dalej, poza czubek swojego nosa.

Dolce Vita na mojej skórze nie ewoluuje, nie szaleje.
Od pierwszych sekund, kiedy tylko czuję na skórze te perfumy, przenoszę się w ciche, spokojne miejsce i tak sobie trwam w tym prostym,ale bogatym pachnidle… Zachwyca mnie lilia, solidnie ozdobiona kardamonem, tak pikantna i słodka, że aż chce się ją ugryźć. A na drugim planie znajduje się miękka, delikatna brzoskwinia i jeszcze bardziej giętka róża. Bardzo szybko w tym obrazie malują się słodkie i przyprawowe nuty. Najmocniej wybija się cynamon i heliotrop, gdzieś w tle delikatnie zarysowane jest różane drewno, zza którego wyłania się piękne i dumne drewno sandałowe. Wanilia przytula się  do cynamonu i czuję, że z Dolce Vita wychodzi promień słońca, który chciałoby się chwycić i schować. Momentami czuję podobieństwo do Feminite du Bois, ale pod warunkiem,że ktoś by to pachnidło dotknął ciepłą i serdeczną dłonią.

Nuty prezentują się na mojej skórze dynamicznie i już po godzinie wszystkie razem grają, zachowując przy tym porządek i harmonię. I to właśnie w tym zapachu jest zaletą. Pachnie szczęściem i pewnością, że wszystko jest i będzie dobrze. To takie  pachnidło, które nie jest przewidywalne, ale też nie będzie mnie szokować i bezustannie zaskakiwać. Dolce Vita jest dla mnie swego rodzaju terapeutycznym zapachem*. Dla mnie jest jak wyciągnięta dłoń kogoś bliskiego, kto zawsze przytuli i pomoże**. Nigdy się na tym zapachu nie zawiodłam. I na pewno zawdzięczam to nie tylko twórcom zapachu, ale przede wszystkim mojej mamie.

Dolce Vita pracuje na mojej skórze przez około 8 godzin, zachwycając otoczenie przez pierwsze 3 godziny. Później tuli się blisko, raczej zachowawczo  prezentując swoje wdzięki. I o ile wersja zmieniona jest piękna i wierna oryginałowi, to pamiętam w starej formule lepszą trwałość i większą różnicę w rozwoju perfum. Poprzednia wersja nie wykładała wszystkich kart na stół w ciągu godziny od aplikacji perfum. Jednak to jest Dolce Vita i to jest Dior, wybaczę te zmiany, tylko niech nikt ich nie wycofuje z produkcji.
Polecam wszystkim testy – nie ma drugiego takiego zapachu.

* Nie żebym potrzebowała, czy coś… 😉
** Podobnie działa na mnie Someone in the dark Michaela Jacksona.

foto via blursfashion.wordpress.com

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Anonimowy

    Zgodzę się. Piękny zapach. Kojarzący się z ciepłem, wspomnieniami i szczęściem. I zgodzę się, że nie ma drugiego takiego zapachu. W kolekcji mam Ją zawsze. Ten zapach może stanowić symbol luksusu … i w tym przypadku trafnie. Pozdrawiam.
    Gosia – perfumiarz

    • Nie wierzę, że sama jeszcze sobie go nie sprawiłam. Ten zapach jest cudowny, nie można go zastąpić żadnym innym. Również pozdrawiam 🙂

  • Anonimowy

    Jedna z najpiękniejszych kompozycji zapachowych jakie znam. 🙂

    Maria

    • Mam podobnie 🙂

  • Anonimowy

    Kolejne perfumy, które bardzo chcę mieć, na razie pożyczam od siostry 😛
    Według mnie nie są to perfumy do pracy, na co dzień, raczej na większe wyjścia, do eleganckiej sukienki i szpilek.
    Piękny prezent zrobiłaś mamie na Dzień Matki tą recenzją 🙂
    Basia

    • Na pewno są na wyjścia, albo na jakieś smutniejsze chwile i nastroje – wyciągną z każdego dołka 🙂
      Na pewno powiem mamie, żeby przeczytała tę recenzję 😉 Zobaczymy czy ten prezent się jej spodoba 😀

  • Hehe czyli dobrze typowałam 😉 moja mama je lubi, ja jeszcze do nich nie dojrzałam 😉 szkoda, że tydzień Diora dobiega końca 😉

    • Może mnie szpiegujesz? 😛
      Dobiega końca i dobrze, bo już zdążyłam zauważyć, że w mojej kolekcji nie ma tylu genialnych zapachów, że aż się powinnam nad sobą zastanowić 😉

  • Nigdy mnie ten zapach nie interesował, a to z tego powodu, że nie znoszę połączenia brzoskwini z sandałowcem, w ogóle brzoskwinia to nie jest mój ulubiony składnik i chyba dlatego nie pałam żadną sympatią do tych perfum.

    • Stanowcze nie?
      A może za kilka lat spróbujesz ponownie ? 😉

  • Kiedyś Ci napisałam ze Twoja córcia ma fajną mamę. Dziś Ci napiszę, że Twoja mama ma fajną Córkę 🙂 Napisałaś kolejną bardzo piękną recenzję.
    A Dolce Vita uwielbiam od lat i masz rację- wersja poprzednia jest znacznie lepsza, mam zapas. Ale nowa wstydu Diorowi nie przynosi, a być może z czasem zapach powróci do źródeł, bo ostatnio wąchałam w butiku i nie wiem czy to mój nos wywija jakieś esy floresy czy nowa Dolce jest faktycznie już jakby trochę pełniejsza niż ta tuż po zmianach.

    • Dziękuję :* Na swoją obronę powiem, że jak się ma taką córkę i mamę, to bycie fajną jest bardzo łatwe 🙂

      Zazdroszczę Ci tego zapasu, ale taka myśl działa na mnie kojąco. Gdzieś na świecie są pochowane te idealne flakoniki z nienaruszoną zawartością.. I pokój do mnie powraca 😀
      Dałaś mi nadzieję! Oby Dolce Vita nabierała dawnych rumieńców. 🙂

  • To tam jest lilia? Dlaczego ja jeszcze nie znam tego zapachu?! Nuty bardzo "moje" <3
    Musisz kiedyś opisać Dior Dune, bo to kolejny piękny, liliowy zapach, a trochę taki zapomniany…

    • Jest lilia. Nie spodziewaj się szalonej, wojowniczej lilii-ninja, ale raczej orientalnej mommy-friendly roślinki 😀
      A wiesz, że ja mam z Dune problem okropny? Muszę ją jeszcze ponosić 😉

  • Anonimowy

    Ja te perfumy odbieram właściwie tak samo, a co ciekawsze cieszę się, że zapach o tej pięknej nazwie stworzyli Francuzi, a nie Włosi (nie przepadam za wieloma perfumami włoskich kreatorów), bo inaczej Dolce Vita pachniałyby pewnie jakąś sycylijską pomarańczą, byłyby owocowe i bezpłciowe. A Dolce Vita Diora to perfumy, które powinny stać na półce obok Tresora, Dune i Poeme – klasyka klasyki i złego słowa o nich powiedzieć nie można:)

    Ewelina

    • Widzę, że kibicujesz Francuzom konkretnie 😉
      Dolce Vita jest cudna i idealnie skomponowana, oby nikt jej nie próbował umniejszyć.
      I zgodzę się do położenia DV na półce, choć Tresor nie leży na mnie zbyt dobrze, a Dune to dla mnie coś niezrozumiałego. Poeme kocham, żeby nie było 😉

    • Anonimowy

      Dla mnie Poison i Dune to dwa najlepsze pachnidła Diora z tych, które znam. Myślę, że kiedyś będziesz się śmiała ze swojego ''problemu z Dune'' i będzie Ci się znakomicie nosił:) Dla mnie np Crystal Noir był kiedyś dziwny, a teraz układa się w kremowy kokos, jakich mało (a jak wiadomo, nie każdemu się ten zapach podoba, a dla mnie to jedne z lepszych włoskich perfum!!). Miałam cichą nadzieję, że może jednak pojawi się recenzja Dune, ale były sugestie czytelniczek w spr. Dolce Vity, to już się nie wtrącałam;) Jestem pewna, że na Dune przyjdzie czas;)

      Ewelina

  • To piękny przykład komercyjnego sukcesu, który jest elegancki i z klasą:) Znam parę kobiet, które ich używają, cudownie na nich DV pachnie 🙂

    • Kiedy tylko na ulicy mijam kobietę od której wyczuwam DV, to ona jest zawsze uśmiechnięta i elegancka. Coś w tym musi być 🙂

  • Wlasnie to jedyne z perfum Dior, jakich jeszcze nie znam, zawsze jakos zapominam o nich 😉 Ale sadze ze moze byc milosc miedzy nami 😀

    • To koniecznie nadrób te zaległości 🙂 To jeden z tych zapachów, które koniecznie trzeba poznać 🙂

  • Anonimowy

    Mamy zawsze podsuną coś ciekawego pod nos 🙂
    agniecha

    • Święta prawda! 🙂

  • Anonimowy

    Uwielbiam ten zapach, kocham z każdym powąchaniem coraz bardziej. Buteleczka musi zagościć ale która to już w kolejce? Setna? 😀

    Wojownicza K.

    • Mam z nim tak samo 🙂
      A może i być tego więcej, ale co tam… Perfumoholikowi nikt nie zabroni… No, chyba że komornik 😀