Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Przepraszam za Escadę.

Wczoraj w kościele przeżyłam jedno z najgorszych doznań
perfumeryjnych. Siedziałam w ławce obok pani, która bardzo obficie spryskała
się bardzo ciężkim zapachem. Wyobraźcie sobie osobę, która w szyję wtarła sobie
aromat do ciasta o zapachu wanilii a włosy posypała cynamonem. Być może budzi
to pozytywne skojarzenia u niektórych osób, jednak ja wanilii nie toleruję, a
już na pewno nie jako dominującego zapachu.

Sama byłam lekko spryskana Ô de l´Orangerie, Lancome. Nie za bardzo podchodzi
mi ten zapach, ale stwierdziłam, że żadne z moich perfum nie pasuje na
odświętną okazję (a była to Komunia Święta kuzyna), a trzeba kiedyś zużyć
próbki, które ciągle kupuję. Jak już wspomniałam, mój Lancome  nie bardzo mi pasował, a więc czułam go
ciągle. A to jeszcze można przeżyć. Ale ja w połączeniu z tą panią… Ból głowy
utrzymał się do około 8 godzin po wydarzeniu. Do tej pory mam wielki niesmak.

Miałam dzisiaj ochotę upiec jakieś ciastka… Ale rezygnuję. Pani Cynamonella (bo
tak ją nazwałam) zniechęciła mnie do tego.

Dlatego właśnie pragnę przeprosić osoby, które doznają tego samego za sprawą
moich Escad. Przykro mi.

EDIT 16.V.2014. – HAHA! Nie lubię wanilii? Kto to pisał? Ja?
Wybaczcie, to były moje mroczne dni ;P

Tagi: , ,

Podobne wpisy


  • Anonimowy

    Uważam ,że ludzie którzy wybierają się w tego typu miejsca gdzie jest bliski kontakt z drugą osobą i to przez dłuższy czas , powinni bardziej starannie dobierać perfumy jak i również ich ilość aplikowania kierując się drugimi osobami a nie tylko swoimi upodobaniami . EWCIA