Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Harajuku Lovers – Sunshine Cuties “Music”

Harajuku Lovers – Sunshine Cuties

W 2005 roku Gwen Stefani wprowadziła na rynek kolekcję Harajuku Lovers. Swoją fascynacją Japonią zaraziła szybko miliony nastolatek (i nie tylko). Ubrania i akcesoria z tej kolekcji stały się bardzo popularne, ale to perfumy przyciągnęły największą klientelę. Kolekcja perfum składa się z pięciu bohaterek o wdzięcznych imionach Love, G, Music, Lil’ Angel oraz Baby. W Polsce przez pewien czas można było kupić je w Sephorze, która miała na nie wyłączność. Zapachy zostały wycofane ze sprzedaży.

Rok 2009 przyniósł kolekcję Sunshine Cuties. Zapachy limitowane, stworzone z myślą o wakacyjnych szaleństwach zostały przyjęte bardzo gorąco. Rok temu dostałam Music jako prezent. Perfumy te były totalną niewiadomą, nie miałam wcześniej do czynienia z Harajuku Lovers. Muszę jednak przyznać, że były niesamowicie trafione!

Po pierwszym pstryknięciu czuję przeróżne kwiatki, które (jak mi się wydaje) skaczą “na główkę” do basenu. Wtedy po zderzeniu z wodą wszystkie kwiatki mieszają się i mają świeży, energetyczny
zapach. Music pływa sobie w tej jaśminowo – frezjowej łące i po około trzech godzinach (tak, jak na wodę toaletową ma dobrą kondycję!) decyduje się na koktajl owocowy. Do głosu dopuszczone zostają owoce. Gruszka i jabłko. Bardzo solidne i autentyczne. Po rozrywkach przychodzi czas na wyciszenie i relaks. Aromat drzewa cedrowego i piżma wycisza zapach zostawiając wspomnienie letniej przygody. Aha! Na ten relaks trzeba trochę poczekać. Przynajmniej parę godzin.

Moje doświadczenia nie zgadzają się trochę z tym co producent mówi o tym zapachu. Nuty głowy powinny być bardziej owocowe a serce kwiatowe. No cóż, ja to odczuwam zupełnie odwrotnie.

Świetna trwałość jak na wodę toaletową i jak mogłoby się wydawać, zapach celebrycki. Najdłużej utrzymał się na mojej skórze 8 godzin. We włosach potrafi się rozgościć na jeszcze dłużej. Polecam osobom, które lubią eksperymenty i nie mają nic przeciwko trochę infantylnym flakonom. Ja jestem nim zachwycona i używam tych perfum tylko w szczególne dni. W buteleczce znajduje się tylko 10ml. Nie jest to dużo, ale właściwie mnie wystarczy pojedynczy pstryk żeby pachnieć cały dzień. Z zapachami kwiatowymi lepiej nie przesadzać.

Sunshine Cutie – Music (z mojej kolekcji)

Tagi: , , ,

Podobne wpisy


  • Mairaus I i Ostatnia

    Pamiętam jak wyszły w 2005. Buteleczki mnie oczarowały. Później niestety było gorzej… żaden zapach mnie nie zachwycił na tyle, by go zakupić. Ale skoro mówisz, że ten jest taki ładny to zobaczę 🙂

  • Ta pierwsza seria jest dziwna. Mam Love i nie mogłam tego zapachu znieść. Na pewno kiedyś o nim napiszę.

  • Ankasska

    Pamiętam, że mnie też te zapachy nie zachwyciły. Ale może trafiłam właśnie na te "dziwne". Natomiast buteleczki <3 Trudno nie zgodzić się z tym, że są infantylne. Jednak wydaje mi się, że nawet dojrzałe kobiety potrzebują takich elementów. To dodaje im takiej "młodzieńczej energii" 😉

  • Zdecydowanie! Ja potrzebuję takich elementów. Właściwie Sunshine Cuties mają najładniejsze flakony. Pierwsza kolekcja była ok, Wicked Style (chyba ostatnia, w której panny są stylizowane na goth) troszkę zbyt agresywna (:P). Te stroje kąpielone Sunshine Cuties dodają uroku.