Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Moschino – Moschino Pour Femme EDT

Niedoceniany już dzisiaj klasyk Moschino, z 1987 roku, to jeden z moich najbardziej ulubionych zapachów. Powody, dla których można go nazwać klasykiem, dyskwalifikują go w kategorii „popularność”. Jeśli zostanie wycofany ze sprzedaży – będę musiała zaopatrzyć się w kilka flakonów.

Dzisiejsze Moschino nie ma zamiaru dostarczać ciekawych i uzależniających, bogatych propozycji perfumeryjnych. Fiaska jakimi są Cheap & Chic Chic Petals czy Pink Bouquet pogrzebały moje nadzieje na dobry i ambitny zapach na miarę Couture! i Femme, o którym jest ten wpis. Być może zmiana w szefostwie wyszłaby firmie na dobre.

Moschino Femme to bogata mikstura, Italia w najlepszym wydaniu. Na pierwszym planie mamy głośny, pełny przepychu duet galbanum i ambry. W tle migocze goździk (kwiat) a całość posypana jest gałką muszkatołową. Femme jest kobietą bezkompromisową i silną, o ognistym temperamencie. Pierwsza faza zapachu przypomina mi fuzję Obsession, Dolce Vita i Jungle L’Elephant. Jeśli te zapachy nie są w Twoim guście – Femme może Ci się nie spodobać. W tym pierwszym etapie rozwoju zapachu tkwi jego piękno – jest naprawdę oldschoolowy. Pachnie jak lata 80-te, ówczesna moda i życie. Nie każdemu podoba się styl, który wtedy panował, nie każdy potrafi odnaleźć w nim piękno. Jednak osoba, która darzy tę dekadę sentymentem może zachwycić się Femme i przenieść do czasów wielkich, over-the-top strojów i stylizacji.

Femme rozgrzewa się do granic wytrzymałości. Kusi swoją pikanterią, szykiem. Dopełnieniem tej ognistej kompozycji jest wanilia, która pięknie osładza zapach i koi zmysły. Pomimo tego, że perfumy te przechodzą w słodycz, nie mają w sobie nic z tandety. Wanilia nie jest tutaj użyta, aby uratować perfumy przed rynkową porażką (tak jak to dzisiaj bywa… nie ma ciekawego pomysłu na perfumy? włóżmy do nich wanilię albo paczulę!). Nuta słodyczy jest tutaj dobrze przemyślana. Nie zmienia charakteru kompozycji, ale sprawia, że łatwiej jest ją pokochać. Staje się bardziej wdzięczna i zmysłowa.

Innymi nutami, które dodają uroku Femme są paczula i pieprz, które wyczuwam po 5 godzinach od aplikacji, a nawiązują one do mocnego, iskrzącego początku. Baza, mimo że stonowana, w dalszym ciągu wyczuwalna przez otoczenie. Pachnie jak droga, skórzana torebka, w której trzymano husteczkę nasączoną drogimi olejkami. Elegancko, kobieco, wytwornie.

Rozstanie z Femme jest trudne. Za każdym razem czeka się na jej powrót. Moschino Femme, pomimo że jest wodą toaletową, utrzymuje się na mnie zaskakująco długo – nawet do 12 godzin! Nie trzeba więc nosić przy sobie flakonu. Dwa psiknięcia i zapach zostaje na cały dzień.
Nie dziwi mnie to, że Moschino odchodzi w niepamięć. Nie każdy go doceni. Wiele osób uzna, że ten zapach jest straszny, tak jak mówi się o zapachach do niego podobnych. Dla mnie Moschino Femme to klasa sama w sobie i będę temu zapachowi wierna, dopóki tylko będzie dostępny.

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: galbanum, aksamitka, frezja, wiciokrzew, śliwka
Nuty serca: gałka muszkatołowa, goździk, gardenia, pieprz, ylang-ylang, róża
Nuty bazy: ambra, piżmo, wanilia, drzewo sandałowe, paczula

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Wiesz, powiem Ci, że opis mnie odrzuca i bardzo przyciąga. Czuję że to nie zapach dla mnie, ale z drugiej strony czuję że się bardzo mylę. Też tak miałaś, że miałaś sprzeczne emocje? Ba! Ja nawet go nie znam więc to tym bardziej dziwne. Zaciekawiły mnie, strasznie.

  • Początkowo mnie odrzucił i nie chciałam mieć z nim wiele wspólnego. Po kilku miesiącach do niego wróciłam i od tej pory jestem zakochana 🙂 Musiałam poczekać aż będę umiała go docenić.

  • No piękne pachnidło to być musi! I że ja nigdy i nigdzie wcześniej go nie spotkałam??

    • Ja też bym pewnie go nie poznała, gdyby nie moja czytelniczka – Wojownicza Księżniczka 🙂

  • To Moschino jekże odmienne jest od ich lekkich,nieskomplikowanych kompozycji.
    Zachacza całkowicie o retro a więc o perfumy w dzisiejszych czasach staromodne, niezrozumiałe,lekceważone,obrażane różnymi epitetami typu "stary dziad", "stara baba"
    A wynika to po prostu z nieznajomości tematyki perfumeryjnej i rzecz jasna nie każdy musi ją znać.
    Dziś np.aldehydy,szypry,głębsze orienty zupełnie nie pasują do tych czasów i odbierane są jak stare wykopaliska nikomu nie potrzebne.
    Przykre to,ale są na szczęście pasjonaci perfum,którzy strzepują warstwę grubego kurzu z podobnych kompozycji i wyszukują w różnych miejscach w necie stare okazy sprzed reformulacji płacąc niejednokrotnie wysokie sumy.
    Szanuję gusta innych i nigdy bym nie powiedziała o perfumach nie trafiających w moje gusta np. śmierdziel czy inne gorsze epitety.
    Zachęcam więc by uczyć się szanować czyjeś nieraz odmienne zdania i gusta,bo komuś można zrobić przykrość.
    Ja nie gustuję w starych szyprach,(wolę te nowocześniejsze delikatne przestrzenne szypry),ale doceniam te kompozycje,bo wiele z nich to prawdziwe dzieła.

  • Anonimowy

    Dla mnie jest to wielowymiarowy, wyrazisty lecz niełatwy zapach. Nieco dziwny w wymowie. Lekko odrzuca, a jednocześnie przyciąga.