Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Naomi Campbell – Cat Deluxe

Perfumy dla Reginy George, Gretchen Wieners i Karen Smith.

Niektóre perfumy ciężko ocenić. Tak mam z Cat Deluxe. Jest w nich coś miłego, przypominają mi o dawnych czasach, kiedy perfumy Campbell były oznaką bycia trendy… Z drugiej strony – nie są nadzwyczajne i nie mogę pominąć ich licznych mankamentów. Eh, są kiepskie.
Znacie Mean Girls? Uwielbiam ten film. Mogłabym go oglądać milion razy – tak jak Devil wears Prada. To filmy, które nie są arcydziełami, ale zawsze gwarantują rozrywkę. Bohaterki filmu Mean Girls są bardzo specyficzne. Rozpuszczone, głupie, wredne, puszczalskie, pozbawione jakiejkolwiek empatii, fałszywe… Ale jest w nich coś co sprawia, że chce się ich słuchać. Pomimo głupoty, nie można im odmówić poczucia stylu i uroku.
Wąchając Cat Deluxe stwierdzam, że to idealne perfumy dla tych panienek.
Cat Deluxe to perfumy dla młodej dziewczyny, maksymalnie 16-letniej. Początkowo pachną jak spocona koszulka spryskana męskim dezodorantem słabej jakości. Tak to sobie wyobrażam. Regina przechodzi z ‚przypadkowym’ chłopakiem do drugiej bazy, a potem zabiera jego śmierdzący podkoszulek jako trofeum. Następnie przychodzi do domu, rzuca pamiątkę na swoje łóżko, które pachnie jak guma do żucia. Do jej domu przybywają odźwierne i omawiają ostatnie, intymne wojaże.
Taki niezręczny efekt został uzyskany przez nieproporcjonalne połączenie niegrzeszącej świeżością frezji, syropu w którym taplają się brzoskwinki i kardamonu. Brrr!
Po godzinie Cat pachnie jak guma do żucia, ale taka, którą ktoś męczy już przez kilka godzin. Nie wyczuwam ani wanilii, ani też ambry. W bazie pojawia się niby-piżmo i niby-sandałowiec. Trwałość – 3 godziny.

Dziwny początek, dziwne rozwinięcie i tragiczny koniec. Nie polecam.

foto1 via lumiere.pl; foto2 dirtyandthirty.com; foto 3,4,5 via cosmopolitan.pl

Tagi: , ,

Podobne wpisy