Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Prada – Candy L’Eau

Co dopiero pisałam o Candy, a już piszę o L’Eau. Postanowiłam iść za ciosem, choć z recenzją Candy Florale poczekam (jestem na ten zapach niebywale obrażona!), nie bójcie się, że zaszczuję Was cukierkami.

Nosząc ostatnio Candy zrozumiałam, że o ile całkowicie przekonuje mnie jej czar i uwielbiam z nią przebywać, to coś mnie  w niej nudzi. Brakuje jej pazurka, jakiejś niedoskonałości. Ona przypomina mi bardzo włosy Bree z Desperate Housewives (z pierwszych sezonów, zanim bohaterka skręciła w stronę ladacznic) – zawsze idealne i nienaganne. Do zanudzenia! Mam nadzieję, że wybaczycie mi porównanie perfum do fryzury. Tak jakoś nie dawało mi to spokoju i musiałam o tym napisać.

W Candy L’Eau jest coś więcej. Ona trochę traci na mocy – to nie jest taka karmelkowa słodycz na szpilkach. L’Eau ma w sobie jakiś pierwiastek, który pachnie mi jakby młodością i zalotnością, ale to w dalszym ciągu zapach elegancki, ułożony. Jak Prada to robi? Dlaczego Escada nie może się tego uczyć od konkurencji?

Jak nie ma być lżej i bardziej młodzieńczo, skoro Candy L’Eau otwiera się wspaniale cierpko – słodkimi cytrusami? One buzują lekko na skórze, i choć słabną z czasem, to przez długi czas jeszcze żyją i dodają L’Eau przysłowiowego kopa. Spod tej cytrynki wyskakuje karmel z groszkiem (sweet pea) i Candy dalej tańcuje, podskakuje i fika. Ogromnie mi się to podoba, to wielka odmiana po statycznej Candy. Po trzech godzinach jednak wdziera się na scenę karmel z benzoesem i piżmem i wtedy wyczuwam ducha podstawowej Candy. Czy narzekam? Nie, bo w L’Eau jest dalej jakaś iskierka i mimo, że nie jest wcale tak intensywna, to opowiada trochę więcej. Jest trochę lepszą artystką kabaretową. Naprawdę mnie bawi i bardzo sympatycznie otula. To idealna przyjaciółka na jesień. Polecam Wam testy!

source

To chyba pierwszy raz, kiedy L’Eau podoba mi się bardziej niż perfumy podstawowe!

Candy utrzymuje się na mojej skórze przez około 8 godzin, dość intensywnie pachnie przez 4 godziny, potem trzyma się raczej blisko skóry.

Perfumy Prada Candy L’Eau kupisz w Perfumeria.pl!

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Jestem ciekawa zapachu 🙂
    Pozdrawiam serdecznie, Mój blog/ KLIK :))

  • Mam próbkę, ale nie odważyłam się testować po fatalnym wrażeniu jakie wywarło na mnie zwykły Cukierek. Boję się, że będzie to samo, czyli ohydny zapach nowego dywanu i wylanego na nim kajmaku.

    • Jeśli miałabym się jakoś zgodzić z tym dywanem, to stwierdziłabym pewnie, że go tutaj nie znajdziesz 😀

  • Anonimowy

    Wersji podstawowej niemal na sobie nie czuję. Jestem ciekawa czy L'eau jest w tej kwestii inne? Muszę przetestować.
    /Marta

    • Ja zaskakująco mocniej na sobie czuję L'Eau, choć jest mniej intensywne 😉

  • Bardzo mi się podobały, miałam próbkę i szybko zuzyłam. ( to były czasy, kiedy moja kolekcja próbek liczyła 10 sztuk, szok!) Lekką, zwiewna słodycz, urocze, młodzieńcze. Muszę się im przyjrzeć znowu,może kiedyś tam przygarnę z 10 ml 🙂

    • Ja bym z chęcią kiedyś kupiła, najlepiej używany flakonik z 10 ml na dnie, wystarczyłoby mi 🙂 na jakiś czas 😀
      Ale na razie poszczę 😛

  • No PACZ, a ja jej nie znam! Jak juz pisalam, wersje podstawowa b.lubie, a do tej mnie nigdy nie ciagnelo, to L'Eau mnie zniechecalo. No to teraz bede musiala przetestowac koniecznie.

    • Warto potestować, mnie się okropnie spodobała 🙂 Choć nie jest to jakieś mega dzieło 😀

  • do tej pory mam troszkę na dnie próbki:D świetny zapach, choć szkoda ze znika po 2-3 godzinach;( ale to juz moja stała przypadłość:D

    • Tak krótko?
      Pewnie z balsamem by posiedział trochę dłużej 😉

  • Anonimowy

    Bardzo dawno wąchałam Candy, ciekawe jak dzisiaj bym ją odebrała. Wersji L'eau nie znam ale już wiem że warto się z nią zaprzyjaźnić 🙂

    Wojownicza K.

    • Warto, pewnie że tak 🙂 Możecie się polubić 🙂

  • Pingback: Prada – Candy Kiss | Edpholiczka – blog o perfumach()