Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Jak pachnie dziecko?

Dzisiaj zapraszam Was do lektury wpisu osobistego, takiego któremu bliżej do mojego serca niż nosa.

Moja córka kończy dzisiaj 2 lata, a ja muszę się podzielić refleksją, może też przy okazji dowiedzieć się czegoś od Was.

Jak pachnie dziecko? Mam na myśli noworodka, który pachnie idealnie. Pachnie czysto, słodko, delikatnie, subtelnie… Towarzyszy mu zapach kosmetyków – pudrów, balsamów. Często dzieci pachną mlekiem, stąd słodki zapach z buzi. To niesamowite, że oddech takiego maleństwa pachnie ładnie, przez długi (do kilku miesięcy) czas. Nie mówię tutaj o sytuacjach, gdzie cofa się pokarm, “ulewa się”. Tylko o zwykłym oddechu. Ubranka pachną specjalnymi, delikatnymi środkami do prania. Ale to nie jest to. Dziecko przede wszystkim pachnie sobą, nie tym wszystkim, co na nie nakładamy, czy to, czym je nakarmimy.

Minęły dwa lata, i choć mam jakiś zarys tej woni, to dokładnie jej już nie pamiętam, to stało się dla mnie bardzo ulotne i zamazane. W początkach macierzyństwa zapach dziecka jest czymś niezwykłym dla matki. Wzbudza przeróżne emocje, wzmacnia więź, przede wszystkim daje wiele radości. Pamiętam, że kiedy odwiedziła nas położna, to wchodząc do mieszkania powiedziała: “jak ja kocham moją pracę, zapach dziecka jest najpiękniejszy”. I skoro dokładnie już nie mogę sobie zapachu noworodka przypomnieć, to zanim doczekam się kolejnego, chciałabym po prostu o nim porozmawiać.

Czytając Pachnidło znalazłam idealny cytat na temat zapachu noworodka. Opisy woni w tej książce są genialne, myślę, że wie o tym każda osoba, która tę lekturę ma za sobą. Ale by wprowadzić w temat osoby nieznające książki (nie będzie żadnych spoilerów). Głównego bohatera poznajemy jako niemowlę, sierotę wychowywaną przez mamkę. Mamka, która początkowo zajmowała się niemowlęciem pragnie się go pozbyć, oddać go pod opiekę kościoła, bo niepokoi ją stan dziecka, a przede wszystkim to, że dziecko nie pachnie jak każde inne niemowlę. Budzi to w niej strach, nie pozwala jej nawiązać emocjonalnej więzi z malcem, spojrzeć na niego z uczuciem. Zakonnik pyta ją, jak według niej pachnieć powinien niemowlak.

“No więc – zaczęła mamka – to niełatwo powiedzieć, bo… bo one nie wszędzie pachną jednakowo, chociaż wszędzie pachną ładnie, rozumiecie, ojcze, a więc na przykład w nóżkach pachną tak jak taki gładki, nagrzany kamień…, nie, raczej jak garnek…, albo jak masło, tak, właśnie jak świeżutkie masło. A na ciele pachną jak… jak kawałek ciasta zanurzony w mleku. A znów główka, na czubku, gdzie robi się wicherek, tu, ojcze Terrier, gdzie wy już nie macie ani kosmyka… – i dotknęła łysiny zakonnika, który wobec tej powodzi idiotycznych szczegółów na moment oniemiał i jak niepyszny opuścił głowę – tu, właśnie w tym miejscu, pachną najładniej. W tym miejscu pachną karmelem, taki słodki zapach, nie macie pojęcia, ojcze! Kiedy się je w tym miejscu powącha, to człowiek zaraz zaczyna je kochać, wszystko jedno, czy to swoje, czy cudze. Właśnie tak i nie inaczej mają pachnieć małe dzieci. A jeśli tak nie pachną, jeśli w tym miejscu, na czubku głowy, w ogóle nie pachną, nawet tyle co zimne powietrze, tak jak ten tu bękart, to… możecie to sobie tłumaczyć, jak chcecie, ojcze, ale ja – i stanowczym gestem skrzyżowała ramiona pod biustem oraz rzuciła na stojącą u jej stóp kobiałkę spojrzenie tak pełne odrazy, jak gdyby w kobiałce roiło się od ropuch – ja, Joanna Bussie więcej tego nie tknę!”

Cytat z książki Pachnidło Patricka Suskinda, wydaw. Świat Książki

Tutejszy opis przybliża mi zapach niemowląt. Czytając go przypominam sobie różne dzieci, które miałam okazję “bawić”. Przed moją córką trochę już dzieci na rękach nosiłam i przypominam sobie, jak pachniały dzieci, które miały na główce ciemieniuchę – zazwyczaj ich główki pachniały tłusto, od nadmiaru oliwki. Dzieci alergiczne pachniały specyficznie, ze względu na specjalne mleko, które musiały pić. I mimo tego, że każde z nich pachniało inaczej, czasami mniej przyjemnie, to zawsze budziły we mnie pozytywne emocje. I coś w tym jest, że jak się takie dziecko przytuli blisko i poczuje jego zapach, to chce się je trzymać, kochać, tulić, bronić i nigdy nie puszczać. Tak miałam z moją córką. Wbrew temu, czego uczono mnie na pedagogicznych studiach, nosiłam Małą często na rękach, była przy mnie prawie cały czas, w nocy również chciałam mieć ją blisko siebie (a to również przez nieustające obawy, że coś złego się jej przytrafi, jeśli na chwilkę głęboko zasnę. Studia pedagogiczne krzywią psychikę). Córka jest bardzo do mnie przywiązana i choć momentami jest to uciążliwe, to ja nie żałuję, nie zrobiłabym inaczej.

Po przeczytaniu powyższego cytatu z Pachnidła bardzo zaciekawiła mnie pewna kwestia – czy zapach dziecka może wpływać na zachowanie matki? Miałam okazję rozmawiać z lekarzami i położnymi, i o ile lekarze są dość powściągliwi w wydawaniu takich osądów, to położne mówiły, że często matki, które mają zaburzony węch inaczej traktują swoje dzieci, są bardziej zdystansowane, mniej przejęte swoją rolą. Jedna z położnych powiedziała mi, że kiedy dzieci nieprzyjemnie pachną, to u matek z depresją poporodową skierowaną przeciwko dziecku włącza się niemoc, czasami agresja. Nie udało mi się dotrzeć do naukowych badań, które mogłyby o potwierdzić, ale może kiedyś na coś takiego natrafię. To zagadnienie trudne, ale bardzo nurtujące.

By jednak nie popadać w smutny ton, bo przecież temat wybrałam radosny, chciałam podzielić się z Wami słowami Ani, która kilka miesięcy została mamą. Ania jest moją Czytelniczką i zgodziła się bym przekazała Wam jej  odczucia. Zapytałam ją po prostu o to, jak pachnie jej córeczka.

“No więc długo nad tym myślałam i bardzo ciężko jest mi porównać ten zapach do innego.
Moje skojarzenia są dziwne 🙂
No więc moja córcia pachnie dla mnie jak …. Dmuchawce i bawełna …. Wiem , nie mają zapachu, ale tak właśnie mi się kojarzy ! Taki lekki, zwiewny i świeży zapach. Mięciutki , tak bym się wtuliła w nią i tak została. Niezwykły zapach. Jak takie lekkie chmurki na niebie 🙂
I taki cieplutki , otulający. Mogłabym ją wąchać i wąchać non stop. Cudowny zapach i jedyny w swoim rodzaju. Przychodzą mi na myśl jedne perfumy- Innocent T. Muglera.
Zapach oczywiście kompletnie inny , jednak on właśnie kojarzy mi się z noworodkiem.  Nie potrafię określić dlaczego…ma coś w sobie takiego właśnie niewinnego, lekkiego”.

Kiedy próbuję sobie przypomnieć zapach mojej córki, kiedy była kilkumiesięcznym szkrabem – mam trudności. Złoszczę się na siebie, jakbym utraciła przez swoją nieumiejętność pielęgnowania zapachowych wspomnień coś najbardziej wartościowego. Ale przychodzą takie właśnie chwile pełne emocji – kiedy czytam takie wypowiedzi… I ten zapach do mnie wraca! Nie jest przy mnie na stałe, nie mogę sobie go w głowie przypomnieć kiedy tylko chcę, jak przeróżne pachnidła, które trzymam w pamięci. On wraca z emocjami. I jestem spokojna, bo wiem, że to nigdzie mi nie uciekło. To takie wspomnienie, które przychodzi do mnie jak wielka nagroda, jak najcenniejsze zdjęcie z dzieciństwa odnalezione na stosie niewartościowych papierków.

W przeciwieństwie do Ani, nie odnajduję żadnych perfum, które oddawałyby choć częściowo zapach małego dziecka. Z wielką nadzieją zaopatrzyłam się w perfumy Demeter New Baby, które pachną po prostu ślicznie. Słodko, niewinnie i delikatnie. Niestety, to nie jest TO, czegoś tutaj brakuje. Właśnie tej ciepłej główki, tych maleńkich nóżek, rączek. Perfumy chyba nie potrafią tego oddać. Bo zapach jest zapachem, ale tutaj kluczowe są chyba właśnie emocje.

Zapach dziecka Demeter New Baby Edpholiczka

Trudno pogodzić się z tym, że pewne rzeczy już nie wrócą. Jestem okropnie sentymentalna i ciężko mi schować za małe ubranka, wyrzucić te zniszczone. Od dziecka tak mam, że pamiętam kto jak i kiedy był ubrany. Patrzę na takie ubranko i przypominam sobie, że Mała miała je na sobie wtedy, kiedy pierwszy raz zjechała na zjeżdżalni bez mojej pomocy, albo wtedy, kiedy zawstydziła się starszego pana tak bardzo, że schowała się pod moją spódnicę niemalże ściągając ją ze mnie… 😉

Szczęście, wielkie szczęście mieć dziecko, patrzeć jak rośnie i się rozwija. I to jest najważniejsze. Patrząc na moją córkę teraz, zaczynam obawiać się, że będzie z niej jeszcze większa edpholiczka ode mnie. Wszystko musi powąchać, biegnie w stronę perfum i kosmetyków, każda roślina musi zostać przez nią przebadana pod kątem zapachu… Obserwuję ją i jestem szczęśliwa.

Chyba pierwszy raz popłakałam się podczas tworzenia wpisu. Wow, moja tkliwość i sentymentalność osiągnęła jeszcze wyższy poziom.
Oj, córka… Kiedy dorośniesz, to spodziewaj się, że opowiem Ci każdy dzień Twojego życia, z każdym upierdliwym szczegółem.


Dziękuję Wam, Kochani moi, że tutaj jesteście i czytacie ten wpis. :*
Pierwsze zdjęcie to pamiątka z wiosennego spaceru. Obserwowałyśmy wtedy gołębie, które są przez moją Pociechę bardzo respektowane. No cóż, ja tej pasji nie podzielam 😉

Czy Wy potraficie opisać zapach niemowlęcia?
Czy są perfumy, które go dobrze odtwarzają?

Koniecznie zostawcie po swojej wizycie ślad 🙂

Tagi: , ,

Podobne wpisy


  • Ewelina

    Aż biją emocje z tego wpisu!!!
    Jaka szkoda, że nic nie mogę powiedzieć na ten temat – nie jestem mamą. Wszystko przede mną albo i nie – różnie to bywa.
    O zapachu niemowląt wiem niewiele. Jak miałam 6 lat, urodziła się moja siostra, ale niewiele z tego pamiętam. Chyba tylko zasypkę i oliwkę Johnson’a.
    Zapach dziecka idealnie opisała Ania – właśnie ta bawełna a nie zapach pudru bardziej kojarzy mi się z naturalnym zapachem małego człowieka:)
    Perfumy Demeter odbieram tak samo jak Ty, a nawet dodam, że są ”na siłę”. Tak pachną kosmetyki dla dzieci, ale nie same noworodki.
    Wspaniały wpis, przyjemnie się czytało no i piękne zdjęcie. Jak zawsze:)

    • Wszystko przed Tobą 🙂
      Ja też pamiętam Johnsona, moja siostra się urodziła jak miałam niespełna 3 lata i pamiętam doskonale te kosmetyki i jak mama ją kąpała 🙂
      Tak, Ania świetnie to wszystko ujęła 🙂
      Dziękuję bardzo :*

  • Urwisek_

    Ojej co za wpis, wręcz oniemiałam!

    Cóż ja przed swoim dzieckiem, nie miałam zbyt dużego kontaktu z małymi dziećmi, jak przez mgłę pamiętam małego brata, ale raczej wtedy smierdział mi kupą niż jakimś pięknym zapachem.

    Ja niestety musiałam karmić dziecko mlekiem sztucznym i nie miałam tej przyjemności wachac mixu mleka i dziecka.

    Noworodki pachną uroczo, lecz to nie jest zapach , który chciałabym czuć na sobie. Zapach dziecka odtwarzam w płynie dla dzieci Nivea lub w oliwce JonhsonBaby. Też trochę nie pamiętam, jak pachnie mały dzidziuś, lecz mam bardzo intensywne wspomnienie zapachu szczeniąt ( zapach trochę podobny do dziecka) słodki, mleczny, jak biszkopt, po prostu uroczo i niewinnie. ( zapach szczeniąt pamiętam, bo z jednym się wychowałam i nie raz potem się rodziły)

    New Baby od Demeter to dla mnie czysta skóra po prysznicu. Idealne na lato☺

    • Oniemiałaś? Ale pozytywnie, tak? 😉
      Dziecko karmione mlekiem modyfikowanym też fajnie od niego pachnie 🙂 Ja mam doświadczenia i z jednym i drugim 🙂

      Co do New Baby… Czy na lato? Chyba tak, ma taką śliczną, delikatną słodycz.

  • seeandsmell

    Piękny wpis, Kasiu. Coś takiego stworzyć może tylko kochająca mama. 🙂

    Zastanawiam się, czy zmienia się odbiór dziecięcego zapachu wtedy kiedy zostaje się rodzicem? Czy w ogóle zastanawiałaś się nad tym, jak pachnie taki maluch, zanim sama zostałaś mamą? Czy postrzegałaś ten zapach tak samo jak teraz? Czy inne dzieci pachną dla Ciebie tak samo, jak Twoja córa? Wiem, że to dość osobiste pytania, więc oczywiście nie musisz na nie odpowiadać. 🙂

    Ja mamą nie jestem i dziecięcy zapach odczuwam trochę inaczej: tak, czuję ten zapach świeżości kosmetyków, pudrów, pościeli i całej dziecięcej otoczki. Natomiast sam mały człowieczek pachnie już dla mnie inaczej, jeśli miałabym do czegoś to porównać… to kojarzy mi się on z zielonymi ekologicznymi reklamówkami, które kiedyś sprzedawane były w Carrefour (wiem, brzmi to strasznie, ale to moje pierwsze i najsilniejsze skojarzenie). Taki zapach ciepły, wilgotnawy, trochę… kukurydziany. Mieszanka delikatnej dziecięcej skóry, śliny i dań ze słoiczków. Zapach czysty ale dość fizjologiczny, ludzki, bez tej cudowności, o której piszą mamy – dlatego się zastanawiam nad tym, szczególnie, że piszesz jak ważne są w tej kwestii emocje…

    • Magdalena Świtała

      To nie jest straszne, to absolutnie normalne 🙂 Też mi się zmienił odbiór odkąd zostałam mamą 🙂 Ciekawe porównanie 🙂

      • Macierzyństwo potrafi wieeeele zmienić 🙂 Nawet Chloe może ładnie pachnieć 😛

        • Magdalena Świtała

          Chloe ZAWSZE ładnie pachnie 😛

          • Tak, tak. Nie ulega to wątpliwości. A teraz biorę się za walkę z EDT, ciekawe, czy też tak ładnie będzie 😛

    • Dziękuję Madziu 🙂
      Na pewno odbiór zapachu dziecka się zmienia, jak stajemy się rodzicami. Wtedy te uczucia się wzmacniają. Ale ja już wcześniej jak tylko mogłam, to przebywałam przy niemowlakach. Pamiętam jak pachniała moja siostra (miałam 3 latka jak się urodziła), potem byłam obecna przy wychowaniu dwóch chłopców (moich kuzynów), a w międzyczasie jeszcze z mamą często odwiedzałam dalszą rodzinę, gdzie były dzieci. I jako dziecko uwielbiałam dzieci trzymać blisko i czuć ich zapach. Ale ja to się urodziłam z wyrokiem na pedagoga, więc taka już moja specyfika.
      Natomiast teraz jak widzę takiego malucha, to tulę ile mogę i oddawać nie chcę (chyba , że płacze! 😀 ).
      Bardzo ciekawe porównanie z tą reklamówką. Ja je pamiętam, ale nie kojarzę ich z żadną wonią. Na pewno nie były szczególnie plastikowe…
      Niektórym ta magia zapachu dziecka dopiero staje się oczywista z dniem narodzin dziecka, ale ja zawsze miałam skrzywienie w tym kierunku 😉

  • A ja pamiętam, a raczej chciałabym pamiętać zapach mojej Poli tuż po urodzeniu. Był przepiękny. Zobacz tylko tyle napisałam i już płaczę 🙂

    • Bo dla mam to temat bardzo wzruszający. 🙂 A ile Twoja Pola ma lat?

      • Oj tak, jakby ktoś uruchomił w nas nową funkcjonalność 😉
        Pola ma 6 lat.

  • Mnie sie wydaje, ze dla kazdej mamy jej dzieci/dziecko pachnie najpiekniej na swiecie 🙂

    Wiesz, takiego niemowlaczka tylko raz w zyciu trzymalam na rekach, niestety bylo to dosyc dawno temu, wiec zupelnie nie moge sobie przypomniec jak on pachnial… A potem nie miaialam zbytnio okazji do interakcji z takimi maluszkami, wiec nie mam zbytnio doswiadczenia w tej kwestii 🙂 (i raczej chyba nie bede miala 😛

    Pachnidlo <3 Wspaniala ksiazka, przeczytalam ja pare razy jak bylam w liceum 😛

    • Są nawet badania, które dowodzą, że matki potrafią odróżnić zapach “brudnej pieluchy” swojego dziecka spośród kilku różnych, twierdzą nawet, że kupa ich dziecka pachnie ładniej od tych pozostałych 😉 Bycie rodzicem często włącza różne zwariowane mechanizmy 😀

      A czemu nie będziesz miała? Nie chcesz? 😉
      Tak, Pachnidło to już klasyk 😀 Szczególnie dla takich zwariowańców jak my 😀

      • Taaak, slyszalam od jednego rodzica, ze ponoc jego dzieci pieluchy nie pachna brzydko, ale juz inne “obce” dzieci to inna sprawa 😛

        Hmm, raczej to bedzie ciezkie przy moim trybie zycia i przy mojej pracy 🙁 Chyba bym musiala zmienic zawod… Skomplikowane to wszystko jest niestety ;(

  • Szo

    Co za piękny, emocjonalny opis. I fenomenalne zdjęcie. Sto pachnących lat dla Edpholiczki JR! :*

    Niewiele wiem o zapachu niemowląt – dzieci (jeszcze?) nie mam, niemowlęcia dawno nie trzymałam na rękach, a te takie trochę większe, które częściej spotykam, nie kojarzą mi się z jakimś szczególnym zapachem.

    • Dziękuję, dziękuję, dziękuję! 🙂
      Jak będziesz miała okazję, to się koniecznie “przyjrzyj” temu zapachowi 🙂 Wszystko przed Tobą! A tak w ogóle – mam nadzieję, że moja córa dołączy do VanillaSistasSquad, bo jak była maleńka to na kark sobie wylewałam kropelkę wanilii od L’Occitane 😀

  • Magdalena Świtała

    Kasiu, wpis jest piękny, wzruszający, sama zaraz będę płakać 🙂 Wszystkiego dobrego dla małej Królewny:) To prawda, zapach dziecka ma wpływ na matkę, zwłaszcza kiedy ta chce wziąć udział w konkursie i usypia dziecko a ten jego zapach – usypia matkę 😀 A wiesz, z czym jeszcze kojarzy mi się ten dziecinny zapach? Z małym kurczaczkiem 🙂 A książka i opisy – genialne, czytając nieomal czułam zapachy unoszące się nad stronicami 🙂

    • Dziękuję bardzo :*
      Z małym kurczakiem? 😀 Nie mam takich doświadczeń i z zasady nie lubię porównań człowieka do zwierzęcia, ale rozumiem chyba o co chodzi 😀
      Tak, ten opis z Pachnidła jest genialny. Mamka wie co jest na rzeczy! 😀

      • Ewelina

        Jak ja mogłam o tym zapomnieć!
        Jak byłam mała, dziadek hodował kury i jak rodziły się malutkie żółte i białe kurczaczki, to brałam je na ręce. Pachniały tak wyjątkowo, przyjemnie, jak małe dzieci. Tak, to jest to! 🙂

  • Ars Longa Vita Brevis

    Bardzo zazdroszczę takich uczuć! A ja… w zasadzie nie powinnam się tu wypowiadać… mam nadzieję, że nie posypią się na mnie gromy, ja wcale nie jestem z siebie zadowolona. Chodzi o to, że mam jakiś głęboko zakorzeniony wstręt do dzieci,wszystkich, ale w szczególności takich z którymi jeszcze nie można rozmawiać. A myśl o własnym potomstwie mnie paraliżuje. Może to niedojrzałość… Co jest w tym wszystkim najgorsze to to, że nie mam już 15 lat, tylko prawie 26 i w zasadzie właśnie to niedługo pewnie mnie czeka – mąż nie wyobraża sobie,że może być para bez dzieci. Sama czuję się złym człowiekiem z tego powodu, więc muszę się wyleczyć z tej fobii… Często o tym myślałam, gdy czytałam Twojego bloga, że może Ty wiedziałabyś, co mi doradzić, przecież jesteś najlepszym przykładem, że to wielkie szczęście, a nie koszmar i zamiana ciekawego życia na życie w pieluchach. Ale przecież jestem tylko jakąś tam dziewczyną z internetu, co Ci będę głowę zawracać swoimi dziwnymi problemami.Teraz też bym nic nie napisala, gdyby nie to, że na końcu umieściłaś zdanie “Koniecznie zostawcie po swojej wizycie ślad “

    • Urwisek_

      Nie martw się, mnie też nigdy nie ciągnęło do dzieci, wolałam zwierzęta, dzieci po prostu mnie denerwowały, zwłaszcza niemowlaki bo nie wiedziałam ” co mam ztym zrobić”. Dziecko mam z przypadku, wiec nie miałam wyjścia ☺ i wszystko się zmieniło. Lecz gugające i cwierajace matki do swoich dzieci uważam za idiotyczne.

      • Mnie takie ćwierkanie i dziubdzianie też irytuje 😀

    • Jesteś dla siebie zbyt surowa, stanowczo!
      Nikt tutaj Cię nie zaatakuje, ja na to nie pozwolę. Choć od zawsze jestem na punkcie dzieci zwariowana, to potrafię Cię zrozumieć. Nie każdy musi mieć w sobie od razu taki naturalny instynkt macierzyński, czy w ogóle sympatię do dzieci. Niektóre kobiety nigdy tego nie doznają, ale nie sądzę, że do nich należysz. Cudze dziecko nie wzbudzi w Tobie emocji jak własne. Więc ciężko Ci może być się w to wczuć. Niektórzy mówią, że żeby sprawdzić, czy się to czuje, należy zostać z czyimś dzieckiem na parę godzin. Nic głupszego! Płacz cudzego dziecka może przerazić, bo nie mamy instynktownych reakcji, pomysłów na to jak mu pomóc. Za to matka dziecka spojrzy na buzię dziecka i wie, jak mu można pomóc.
      Pomyśl sobie, że rośnie w Tobie stworzonko, czujesz jego ruchy, potem się rodzi i widzisz, że jest ono idealnym połączeniem Ciebie i Twojego męża. Widzisz w kimś swoje oczy, czy nosek. I wtedy czujesz, że to jest część Ciebie, bez której nie potrafiłabyś być. Taka bezbronna istotka, która widzi w Tobie cały świat na pewno Cię rozczuli. Potem widzisz, jak się cieszy na Twój widok, całuje, zrywa dla CIebie kwiatki. Owszem – jest czasami ciężko, bo wychowanie człowieka to coś bardzo trudnego. Ale to miłość bezwarunkowa, ciężko ją porównać do czegokolwiek innego.
      Kochana, dostajesz za to baty, że wcześniej do mnie nie napisałaś! Pisz na maila, z chęcią jeszcze z Tobą porozmawiam, jeśli tylko masz chęć 🙂 Ja wychowuję małą, zajmuję się domem, piszę bloga (więc robię to, co sprawia wielką przyjemność) i mam czas na wiele innych fajnych zajęć. Wyjście z domu nie jest już takie łatwe jak dawniej, ale wszystko da się zorganizować 🙂

      • Ewelina

        Do niedawna nie znosiłam dzieci, szczególnie wiszczących i męczących. Ale jestem dobrą aktorką i jak miałam szanse spędzać czas z maluchami koleżanek, to byłam i cierpliwa i wyrozumiała i uśmiechnięta i kochająca:D U mnie pora na macierzyństwo przyjdzie za 10 lat lub w ogóle. Teraz czuję się kompletnie niedojrzała do tego. I dalej nie przepadam za dziećmi, ale nie jest tak, że ich nie znoszę. Nie mogłabym być pedagogiem, choć paradoksalnie pochodzę z nauczycielskiej rodziny (5 nauczycielek lub więcej, bo już nie pamiętam.. ;p). Ale myślę, że jak nadchodzi taki czas, że się kogoś tak pokocha mocno, to aż się pragnie tego wspólnego połączenia (jak Kasia to napisała) i po prostu to się staje priorytetem i pełnią szczęścia. Ja narazie sama nie dążę do tego i oby jak najdłużej:D, ale kto tam wie w przyszłości? Może się okaże, że takie jak my wcale nieźle radzą sobie z maluchami?:) Ciekawy temat podjęłyście:)

      • Ars Longa Vita Brevis

        Dziękuję za miłe słowa i wsparcie, Dziewczyny 🙂

    • Karolina Kozdrowiecka

      Nie martwiłabym się na Twoim miejscu 🙂 ja nigdy nie potrafiłam zrozumieć “co te baby widzą w dzieciach?!” i szczerze to miałam podobne odczucia. Odmieniło mi się dopiero jak zaszłam w ciążę, ale wielka miłość nie przyszła od razu. Dopiero jak urodziłam to zrozumiałam 😀 Na swoje dziecko patrzy się zupełnie inaczej niż na cudze (inne dzieci potrafią dalej działać mi na nerwy) i nie musisz się zmuszać do niczego, mimo, że jednak dziecko to nasze życie zmienia i przewartościowuje. Teraz jestem już na końcówce kolejnej ciąży i też nie czuję wielkiej euforii (bardziej chciałabym mieć już poród za sobą :/) ale wiem, że jak syn się pojawi, pokocham go równie mocno jak córeczkę 😀 Pozdrawiam!

  • A nie prawda, jesteśmy podobni, ale nie tacy sami. Bo my mamy cesarskie cięcia itp, zwierzęta by sobie same nie pomogły w ten sposób.

    A wiem, że zwierzęta bywają nieraz bardziej ludzkie od ludzi 🙂

  • Zapach niemowlęcia wyczuwam z daleka, gdyż jestem szczególnie wrażliwa na ten aromat. I nie każde pachnie ładnie. Wąchałam dzieci zaniedbane, które niestety wydzielały niezbyt miłą woń, jak i te wypielęgnowane, które pachniały wprost bosko.
    Co do badań, to przypomniało mi się, że parę lat temu miałam okazję rozmawiać z pewną doktorantką z jednej z brytyjskich uczelni i ona właśnie była w trakcie przeprowadzania researchu w zakresie ustalania przyczyn depresji poporodowych oraz niechęci matek do noworodków. Jedną z jej hipotez było, że problemy z węchem są jednym z czynników powodujących ową niechęć.
    Żałuję, że nie wzięłam od niej wtedy żadnych namiarów, gdyż chętnie zapoznałabym się z tą pracą. Ale myślę, że z pewnością zapach odgrywa ogromną rolę, jest jakby nicią łączącą matkę i dziecko i wpływa silnie na relacje między nimi. Piękny wpis.

    • Oczywiście, dzieci zaniedbane pachną inaczej, nie ulega wątpliwości. Po prostu tutaj brałam pod uwagę przypadki, gdzie rodzice się o nie troszczą. Też miałam doświadczenia różne, miewając praktyki w ośrodkach opiekuńczych, DD… Niestety, to się konkretnie odcisnęło na psychice.
      Gdybyś tylko mogła dotrzeć do takich badań, byłoby super! Może kiedyś, kto wie 🙂
      A powiedz – kim jesteś z wykształcenia? Czym się zajmujesz poza zapachami?

      • Niewykluczone, że przy najbliższym pobycie w UK zgłębię bliżej ten temat 🙂
        Z wykształcenia jestem andragogiem i certyfikowanym trenerem, robiłam też specjalizację w Wielkiej Brytanii z Design Reserch (projektowanie badań naukowych). W zawodzie andragoga pracowałam sporadycznie, bardziej działam z tworzeniem i przeprowadzaniem badań dla różnych firm.
        A Ty Kasiu pracujesz/pracowałaś z dziećmi, tak?

        • Tak. Jestem pedagogiem o kilku twarzach/specjalizacjach, ale tak najprościej to można rzec, że uczę angielskiego 😉 A jeszcze wcześniej inne rzeczy robiłam, np. pracowałam w salonie sukni ślubnych – miło wspominam 🙂

  • koloretti

    Mój starszy synek uwielbia wąchać perfumy i prosi, abym przed spacerem spryskała go czymś ze swojej kolekcji . Jest wielkim fanem oudów, mocnych zapachów na czele z Safran Troublant:D Natomiast młodszy jest o wiele za mały na takie rzeczy i nie pachnie pudrem, zasypkami tylko sobą. Dzidziusiem:)

    • Jaki kochany maluch! Zaczyna już bardzo ambitnie, cała mamusia 🙂
      A zazdroszczę Ci zapachu tego maleństwa, oj bardzo 🙂

  • Ela

    Jak pachnie dziecko ? Ja powiem krótko – dziecko pachnie miłością swoich rodziców.