Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Michael Kors – Glam Jasmine

michael-kors-glam-jasmine-edpholiczka

Perfumy Michael Kors Glam Jasmine kupisz w Perfumeria.pl!

Jaśmin to kwiat piękny. Podoba mi się jego wygląd, uważam, że jego zapach jest piękny. Patrząc na to obiektywnie (:P) – jaśmin pięknie pachnie. To nie jest jakiś zwykły i przeciętny kwiat, który pachnie jak mokra trawa. To kwiecie uwalniające woń nektaru popijanego przez mitologicznych bogów. Szepcze do ucha, kusi, nęci, intryguje.

A mimo wszystko ja go nie kupuję! Jaśmin taki nagi nagusieńki często mnie męczy, dusi, sprawia, że boli mnie głowa. Co innego międzygalaktyczny jaśmin Muglera (a.k.a. Alien) – o, ten soczek to ja mogłabym pić! Thierry zaczarował go, wyobcował i pozbawił go takiej “frywolności”, chęci zbliżania się do mnie i przytulania mnie, której od jaśminu sobie nie życzę. Alien to pachnidło wielkie, prezentujące jaśmin, za którym wskoczyłabym na pokład Nostromo. A tak ogólnie, patrząc na ogrodowy jaśmin, to chyba wolałabym go jeść niż wąchać. Ale nie o tym ten wpis.

Michael Kors proponuje nam jaśmin popowy. Nie jest elegancki ( więc to glam w nazwie jest raczej nie na miejscu), zobowiązujący, ani sztywny. Mówiąc całkowicie szczerze – on jest taki wyluzowany, wysłodzony i mało kwiatowy. Mnie on przypomina gumę balonową.

O, właśnie! Wyobraźcie sobie gumę balonową o smaku jaśminu. Owszem – fuj – ale to jest właśnie to.

Dużo tutaj takiej radosnej, skocznej nuty, która idealnie sprawdziłaby się w klubie wypełnionym podstarzałymi kobietami udającymi nastolatki. Bo Glam Jasmine pachnie mi trochę desperacją. Desperacją, by zrobić wreszcie jakieś dobre pachnidło, coś uzależniającego, coś HOT. Bo przecież kiedyś perfumy marki Kors pachniały mocnymi kwiatami – prawda? Kors, tak samo jak te kobiety, przemija.

A Glam pachnie taką mieszanką białych (zupełnie ogólnikowych) kwiatów, wybijającym się jaśminem (tym gumowatym) i podszyty jest lichą (i suchą, drętwą) nutą drzewną (podobno sandałowcem). Początkowo mnie okrutnie męczy i pomimo, że to jaśmin przerobiony – taki dla mas – to mnie i tak tutaj drażni. Czekam aż całkowicie osłabnie i po 6 godzinach mam go z głowy.

Niech ten Kors wreszcie zrobi jakieś dobre perfumy. Moja cierpliwość się kończy.

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Ewelina

    Właśnie takie perfumy (czyt. popłuczyny) zniechęcają mnie do testowania nowości :/
    Ja lubię jaśmin zdecydowany, np ten w White Diamonds. Ale także wiele innych. Nigdy nie miałam problemu z bólem głowy wywoływanym perfumami, oby tak zostało.
    Mam w ogrodzie krzewy jaśminowca i nie mogę się od nich oderwać, podobnie jest z bzem. Ale boję się do nich wejść i narkotyzować zapachem, bo wokół pełno pszczół 😀 Ale ich zapach wraz z powiewami wiatru niesie się co najmniej kilka metrów dalej, więc na szczęście bardzo dobrze je czuć 🙂
    Nie lubię perfum Korsa, podobnie jak DKNY, Jacobsa i innych tym podobnych. Tu nie można mówić o sztuce. W porównaniu do muzyki to byłyby takie piosenki, które nawet do radia nie wejdą 😀

    • O, ten z WD też mi się podoba. Bo on nie jest sam i nagusieńki, tylko ubrany w diamenty 😀

      Mam podobnie z Korsem, DKNY i Jacobsem. Ale w DKNY wyjątkiem jest Pure a u MJ jest Decadence. Więc nie poddaję się, liczę na cud u Korsa 😀

  • Magdalena Świtała

    To mi się kojarzy z połamaną plastikową linijką od Valentino. Valentina była chyba gumową lalą 😛

    • Hahah! Dzięki za to porównanie, zapamiętam sobie. Niedługo planuję ją lepiej poznać, choć z tego co pamiętam, to tam nie ma zbyt wiele do poznawania 😉

  • No to ja dla odreagowania po tej gumie balonowej, zaaplikuję sobie Aliena na nadgarstek 🙂

  • Urwisek_

    Jeśli chodzi o perfumy Korsa, mam wrażenie, że są kierowane do wlascicielek torebek i okularów tejże marki, tylko perfum brakuje do pełnego splendoru i lansu.
    ( przymierzałam u okulisty oprawki Korsa, z małymi diamencikami, które mnie odstraszyły,ale kształt miały fajny)

    Znam tylko Sexy Amber i na bank nie jest sexy więc podejrzewam, że i tu Glam nie występuje. Rażą mnie te bogate flakony, blyszczą, żeby koniecznie zwrócić na siebie uwagę.

    • Hahaha! Aniu, chyba trafiłaś w sedno 🙂
      Możliwe, że te perfumy mają być dodatkiem do tych kosztowności 🙂

  • Wojownicza Księżniczka

    Czuję popłuczyny opisane w sposób delikatniejszy 😛

    • Asiu, popłuczyny to to chyba jeszcze nie są. Po prostu nie moja herbatka 🙂

  • Bardzo pospolity, płaski i niestety, bardzo trwały. Mógłby udzielić swojej trwałości paru innym, dużo lepszym perfumom, wtedy świat byłby piękny.