Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Guerlain – Mon Guerlain

mon guerlain angelina jolie ad

Z wielką przyjemnością przedstawiam Wam największą premierę tego roku od Guerlain. Zapach budzi wiele emocji – od flakonu, który ma wielkie znaczenie dla historii marki, poprzez promującą go Angelinę Jolie, aż po zapach – który jednych zachwyca, a innych odpycha.

Flakon.

Może ja zacznę od flakonu. Uważam, że jest po prostu piękny. Już dla samej tej buteleczki chciałabym go mieć w każdej pojemności i porozkładać je po całym domu, by móc sobie na nie patrzeć. Dodatkowo w środku mamy różowy płyn, który prezentuje się pięknie – dzięki niemu perfumy jeszcze bardziej kojarzą się z czymś kobiecym i … obecnie bardzo modnym.

mon guerlain bottle

Twarz zapachu.

Nie widzę sensu roztrząsania wyboru Angeliny Jolie na twarz tych perfum. Nie jestem fanką Angeliny. Nigdy nie powalała mnie jej gra aktorska, jej życiowe wybory mnie zadziwiały, a poza tym mam do niej uraz (TEAM JENNIFER!). Daleka jestem jednak od uszczypliwych uwag. Zupełnie nie interesuje mnie jej waga, figura, piersi czy to, ile dzieci zamierza jeszcze adoptować. To jej osobista sprawa i w żaden sposób nie łączę jej z Guerlain i samym zapachem.

angelina jolie guerlain

Desperacja.

Dlaczego Guerlain nazywa perfumy Mon Guerlain? Bo świadomość marki wśród klientów jest znikoma. Większość osób kojarzy Calvina Kleina czy Diora, a nawet Versace. Mało kto orientuje się, że jest coś takiego jak Guerlain, a nieliczni potrafią poprawnie wymówić nazwę marki. Świadomość istnienia Guerlain poza Francją jest naprawdę niska, a więc umieszczenie Guerlain w nazwie perfum jest świetnym zabiegiem, który stosują też inne marki. I mnie ta nazwa się podoba, rozumiem koncept. Marketingowcy mają po prostu nadzieję, że jeśli zapach się przyjmie, to przy powtarzaniu jego nazwy przyjmie się również samo słowo Guerlain i zakorzeni się w świadomości konsumenta.

Aby wypromować zapach na hit należy przyczepić mu odpowiednią twarz. Najlepiej piękną i popularną. I  tak jak Julia Roberts świetnie sprzedała La Vie est Belle, a Cate Blanchet bezbłędnie sprawdziła się jako muza Armani (perfumy Si by Armani), tak Angelina Jolie ma pomóc Guerlain. Wszystko zrozumiałe, nie mam nic przeciwko.

Ściema.

Tylko, że Guerlain myśli, że my jesteśmy idiotami.

W prasowych materiałach możecie poczytać, jak to Angelina stworzyła zapach we współpracy z Guerlain. Mon Guerlain inspirowany jest samą Angeliną. Większej bzdury wymyślić nie mogli. Otóż Mon Guerlain pachnie niemal identycznie jak wylansowany dwa lata temu Mon Exclusif. Niestety, ale marka od lat stosuje taką dziwną strategię, że wycofują z produkcji jakiś zapach, po czym wkładają go do innego flakonu i nadają mu nową nazwę. Wiele takich duchów już Guerlain wypuściło i zdążyłam się przyzwyczaić. Nawet nie jestem szczególnie zła, bo mam nadzieję, że wrócą w innej postaci Shalimar Parfum Initial czy L’Instant Magic.

Tylko, że mówienie, że Angelina maczała palce w tym zapachu, to po prostu jest jedna wielka ściema. Denerwuje mnie to, że Guerlain kłamie w żywe oczy. Nie miałabym nic przeciwko jakby powiedzieli, że Angelina wybrała sobie ten zapach z katalogu marki. O ile przeciętny klient perfumerii – który zupełnie nie interesuje się zapachami – nie ma o tym procederze pojęcia i pewnie go to nie obchodzi, to środowisko perfumoholików jest oburzone i całkiem słusznie. Bo to wygląda tak, że oni nie liczą się z opinią miłośników marki, ale zależy im tylko na pozyskaniu nowych klientów, a przede wszystkim pieniędzy.

Mon Guerlain.

Chciałam podejść do samego zapachu bez negatywnych emocji. Naczytałam się różnych opinii, ale muszę Wam powiedzieć, co myślę o tych perfumach szczerze. Mon Guerlain to perfumy bardzo przyzwoite i ja jestem w nich zakochana. Mon Guerlain jest pyszny, kremowy, trwały i całkowicie nieodkrywczy. Mnie kupuje kompozycja i muszę przyznać, że z chęcią przygarnę flakon.

Początkowo czuję paczulowo – tonkowe klimaty Angela, niemal identyczne jak z Estee Lauder Modern Muse Nuit (czy widzicie jakie to śmieszne? Mówię o kopii kopii!). Z czasem ten akord się uspokaja i czuję przede wszystkim waniliowo – irysowy (cukierkowy ten irys, podkreślam!) chwyt znany już z La Vie est Belle. Na mojej skórze siedzi taka puszysta chmurka waniliowa z nieco poważniejszą nutą, którą określa się jako lawendę. Może i momentami powiedziałabym, że to lawenda, ale mnie to przypomina paczulę z ostatniej odsłony Angela (Angel Étoile des Rêves). Jest kremowo, waniliowo, tonkowo. Bardzo przyjemnie i beztrosko. Nie jest to cukierkowy słodziak i nie zgodzę się, że to zapach waty cukrowej. Tutaj o wiele bardziej czuję karmelowy ton i przede wszystkim pudrową poduszeczkę z waniliowego cukru pudru. Do czasu.
W bazie mamy rzeczywiście taką watę cukrową na białym piżmie, które pobrzmiewa dość sztucznie. Trochę jakbyśmy mieli do czynienia z cieniem Pink Sugar. I fanką tego etapu nie jestem, on mi tutaj zaburza ocenę.
Zapach pachnie bardzo intensywnie i jest dobrze wyczuwalny dla otoczenia. Nie sposób go nie zauważyć i choć nie jest odkrywczy, to pachnie bardzo przyzwoicie i powinien dobrze się sprzedać. Na skórze utrzymuje się około 10 godzin, co uważam za bardzo dobry wynik.

Choć Guerlain mnie nie powalił na kolana, to zapewnił mi ciekawą rozrywkę i zapach, który mam ochotę kupić. A wielka premiera to zawsze dużo emocji i ja się szczególnie nie złoszczę, traktuję to wszystko z przymrużonym okiem. Biznes to biznes. Mon Guerlain to bezpieczny słodziak, ale taki z klasą. Nie jest to tandetny ulep. Uroczo mnie utula i gra melodię, którą dobrze znam i lubię. Nie zamierzam więc narzekać! 😉

Któraś z Czytelniczek napisała do  mnie około tydzień temu wiadomość, w której pytała, co myślę o tych perfumach. Powiedziałam jej, że Mon Guerlain nie pojawił się jeszcze w Polsce, więc nie miałam okazji się zapoznać. Asia była zdziwiona, że jako blogerka nie dostałam tych perfum od marki. Otóż nie należę do grona osób, które takie prezenty otrzymują. Mnie nie zależy na darmowych flakonach (choć też nie mam nic przeciwko, żeby nie było!), bo mogę sobie kupić je sama, jeśli uznam, że mam ochotę. A moja całkowicie niezależna opinia jest dla mnie najważniejsza i nie mogłabym w przypadku tych perfum milczeć na temat kontrowersji otaczających premierę. Sami rozumiecie! 🙂 Przepisywanie na blogu marketingowych pierdół po prostu nigdy nie będzie miało miejsca na Edpholiczce. 🙂

A co Wy uważacie o Mon Guerlain?

Tagi: , ,

Podobne wpisy


  • Nie sądziłam, że Guerlain ma tak słaby wynik jeżeli chodzi o brak rozpoznawalności marki. Zaskoczyła mnie ta wiadomość, nawet bardzo 😉 Natomiast jedno jedno jest pewne Angelina jest nie tylko rozpoznawalna, ale też i ostatnie wydarzenia mocno namieszały w plotkarskim światku i dodatkowo jest “na językach”, co też może pomóc w promocji zapachu.

    Ściema. Kiedy czytałam zapowiedzi, miałam nadzieję na całkiem nowy, zupełnie NOWY zapach. No ale cóż…podejrzewam, że rola targetu także swoje zrobiła. Mogę wybaczyć różne ruchy marketingowe, lecz przesłanie marki jest mocno naciągane i budzi duży niesmak.

    Już nie mogę doczekać się, kiedy przegonię przeziębienie w diabły i dorwę się do firmowych sampli. Stawiam, że je kupię, podobnie jak nową AA 😀

    Świetny teskt! 🙂

    • No tak – z naszej perspektywy to trudno uwierzyć, że ktoś może nie rozpoznawać Guerlain 😀
      Teraz mnie śmieszy gadanie, że to uniseks… A Wasser opowiada o uosobieniu kobiecości czy jakoś tam 😀 Niech się zdecydują! 😉
      Nowej AA też jestem bardzo ciekawa, muszę przyznać 🙂
      Dziękuję 🙂

  • Dla mnie Mon Guerlain jest po prostu miałki. Ładny i nijaki, mój zupełnie nie. O ile z chęcią przygarniam oklepane różyczki, bo mi z nimi po drodze, ze słodziakami już mi się tak nie układa.

    Ja kocham Angelinę z teledysku Rolling Stonesów i w sumie żadną inną, ale nie potrafię odmówić jej wyrazistości… czegoś, czego zupełnie brakuje tym perfumom. I na co liczyłam. A ta ściema z Mon Exclusif… Słaba sprawa. Premiery Guerlain ekscytują mnie coraz mniej…

    • Różnimy się, zdecydowanie 🙂 Z różami u mnie słabo, ale ostatnio zakochałam się na śmierć w Grisette <3 Jest piękna i muszę ją mieć! 🙂

      • I to jest super, inaczej byłoby nudno. 😀 Grisette śliczna jest, idealna na wiosnę.

  • Ja strasznie ubolewam, że mi sie gifty takie nie trafią hahahahhaha 😀
    A tak na serio od Gerlę ( bo tak ja mówię :P) biorę wszystko cokolwiek wyjdzie i słyszałam że pachnie identycznie jak tamten 😉 a co do Jolie to ona ma tylko fajne tatuaże i jest panią jednej miny 😀

  • Szo

    Czekałam na Twoją opinię o tych perfumach! Ja jeszcze nie wąchałam Mon Guerlain, więc nawet nie wiem, czy się zgadzam 😉 ale uważam, że świetnie i rzeczowo napisałaś o wszystkich aspektach (naczytałam się o tej ściemie, o wyborze Angeliny i o całej tej otoczce w różnych barwach i cieszę się z Twojego profesjonalnego podejścia!).
    Mogę na razie tylko powiedzieć, że flakonik bardzo mi się podoba, za Angeliną nie przepadam, nie miałam pojęcia, że świadomość marki Guerlain jest tak niska (do głowy by mi nie przyszło!), a perfumom wróżę duży sukces sprzedażowy.
    A zapachu jestem bardzo ciekawa, zwłaszcza po tych wszystkich opiniach, jak bardzo jest nieodkrywczy. Zobaczymy.

    • Szo

      No i poleciałam powąchać. Na żywo flakonik wciąż ładny, taki klasyk, bardzo lubię takie nieudziwnione. A zapach… sama nie wiem. Moim zdaniem dramatu nie ma, choć wiadomo, od Guerlain oczekuje się zdecydowanie więcej. Czuję na skórze właśnie taką puszystą waniliową chmurkę z dodatkiem czegoś (może to ta obiecywana lawenda, ale głowy nie dam). I najlepiej mnie ta waniliowa chmurka otula i najpiękniej pachnie, gdy trzymam ją nieco na dystans – gdy wącham z bliska, coś mi w tym zapachu przeszkadza. Ogólnie jest całkiem przyjemnie, ale nie czuję się powalona. Za to gdyby ktoś mi chciał zrobić prezent, to chętnie przyjmę, słodziaki, nawet te oklepane, są u mnie mile widziane 😉

      • Gdybyś jednak takiego prezentu nie chciała, to ja chętnie wezmę! 😀
        Mnie ta chmurka kupiła i niczego mi w niej nie brakuje. ta późniejsza wata cukrowa może już nie jest taka świetna (wpada w ton LPRN Intense, którego nie kocham), ale jest dalej ok 🙂

  • Andżelika Kościesza

    JUż się wypowiadałam kilka razy. Nie moja bajka 🙁 …. i zaśpiewam: ale to juz było !

  • Nikka

    Dla wszystkich zaskoczonych Twoim stwierdzeniem, że Guerlain nie jest marką powszechnie znaną, to potwierdzam, że tak, naprawdę tak jest – ludzie rzucają się na Chanel, Dior, Versace, Prada, a Guerlain jest dla wielu jakąś marką poboczną (pamiętam jak pewna pani zapytała mi się, czemu taka jakaś nieznana marka stoi sobie na półce przy perfumach Chanel i czemu jest taka droga, skoro to jakieś nieznane produkty – przyznam, że chyba się wtedy uśmiechnęłam z politowaniem 🙂 ). Zapewne wynika to z faktu, że Guerlain powstało stricte jako marka perfumiarska, a nie jako dom modowy jak w przypadku powyższych 🙂

    Przechodząc jednak do Mon Guerlain:
    1. Butelka – zgadzam się w 100% z Twoimi słowami! Dzisiaj obejrzałam ją dokładniej i w myślach wizualizowałam sobie, gdzie najchętniej bym ją postawiła w pokoju 🙂 Uwielbiam takie piękne, klasyczne flakony (wystarczy porównać z np. kiczowatym koszmarkiem typu Lady Million, żeby dostrzec kunszt wykonania flakonu Mon Guerlain!).

    2. Angelina – również nie jestem jej fanką, jedyny film w którym naprawdę mi zaimponowała to Oszukana. Mało mnie też obchodzi jej życie prywatne – w końcu to tylko i wyłącznie jej sprawa.
    Jednak problem, który mam z AJ w reklamie tego zapachu jest taki, że ona kompletnie do niego nie pasuje! Angelina kojarzy mi się raczej z mocno niszowymi, trudnymi w odbiorze, orientalnymi, kadzidlanymi zapachami. A Mon Guerlain takie nie jest. Rozumiem chęć zaangażowania popularnej aktorki, ale wg mnie osoba Angeliny i jej temperament nie korespondują z zapachem, który firmuje swoim nazwiskiem.

    Uśmiech Julii Roberts idealnie oddawał charakter La Vie Est Belle, posągowość Charlize Theron odzwierciedlała klasyczny J’Adore, piękna Cate Blanchett doskonale reklamowała eleganckie Si, a jeśli chodzi o perfumy dla panów, to chociażby mega męski Gerard Butler sygnujący swoim nazwiskiem Boss Bottled na pewno przyczynił się do większej sprzedaży tego zapachu. Także – AJ może i wywinduje sprzedaż MG, ale totalnie nie potrafię jej utożsamić z tym zapachem.

    3. Nad kwestią ściemy ze stworzeniem zapachu po konsultacjach z AJ nie będę się długo rozwodzić i napiszę tylko, że jest to absolutna ŻENADA.

    4. Zapach – szczerze przyznam, że jestem zawiedziona 🙁 Mam wrażenie, że jest wiele podobnych zapachów na półkach wśród mainstreamowych propozycji. Rozumiem chęć wylansowania jak najbardziej popularnych perfum, ale szkoda, że w tym wszystkim jednak nie postawiono na jakoś – Guerlain jest dla mnie jej symbolem, dlatego tym bardziej szkoda, że Mon Guerlain jest co prawa ładne, ale wtórne.
    Jestem pewna, że zapach ten można nosić z przyjemnością, tylko że miałam nadzieję na efekt ‘WOW’, którego tutaj jednak nie ma.

    W czasie testowania MG jednocześnie drugi nadgarstek spryskałam La Vie Est Belle, i niestety ale MG sromotnie przegrywa z klasykiem Lancome, tym bardziej, że w niektórych momentach aż zbyt nachalnie się inspiruje tym drugim.
    Do plusów na pewno zaliczam ciekawą nutę lawendy, którą przyznam, że przez około godzinę wyczuwałam dosyć mocno (i był to jednocześnie najlepszy etap rozwoju MG), niestety jednak po jej zaniknięciu MG traci wyraz. Może gdyby Guerlain zdecydowało się pójść na całość i wzmocnić ten wątek to mielibyśmy do czynienia z lepszymi perfumami?

    Ogólnie nie uważam, że perfumy są tak tragiczne, jak niektórzy je malują – są niezłe, ale wtórne i nie dorównują genialnością klasykom tej francuskiej marki.

    • Też uważam, że to właśnie dlatego Guerlain nie jest popularny – bo to dom zapachowy, a nie odzieżowy 😉 😀

      Mnie Angelina nie pasuje do twarzy tego zapachu, ale Guerlain nie chce chyba, żeby ona pasowała, tylko żeby pieniążki się zgadzały.
      A Mon poradzi sobie pewnie świetnie, bo pasuje do trendów i ma świetny flakon. No i ta Angelina pewnie raczej pomoże niż zaszkodzi. 🙂
      Dziękuję za ten komentarz! <3

  • Tak myslalam, ze komu jak komu, ale Tobie sie spodoba ten zapach 🙂

    Dzisiaj je testowalam po raz drugi… I tak, generalnie dla mnie szalu nie ma, ladna pudrowa wanilia, w stylu Guerlain na pewno, za co maja u mnie plusa, zapach dobrze sie wpisuje w charakter tej marki… Faktycznie, oni maja tendencje do wycofywania zapachow i potem ich wypuszczania w “nowej” odslonie, ale mozna im to wybaczyc 🙂 Ale jak wiesz, ja za slodziakami (zwlaszcza waniliowymi) nie przepadam, wiec raczej nie przygarne flakonu…

    Co do tego jakoby Angelina miala wspoltworzyc ten zapach… Coz, marketing rozne sciemy opowiada, tak samo smiac mi sie chcialo, jak Givaudan wypuszczal pierwsze perfumy Toma Forda i wtedy nie chciano powiedziec, ktorzy perfumiarze je wspoltworzyli, bo rzekomo Tom Ford sam je robil 😛

    • No wszystkie kompozycje Forda do tej pory są owiane tajemnicą… I co się potem dziwić, że im pachną jak majtki, albo inne przykre historie 😀

  • kunegunda01234

    Mnie po prostu Guerlain rozczarował. Marka której korzeniami jest perfumiarstwo powinna zachwycać i to ona powinna ustanawiać trendy w perfumiarstwie, a nie pozwalać na przejęcie pałeczki przez domy mody takie jak Dior czy Armanii. To po prostu zwykły wstyd. Dziwi mnie też że nie wykorzystano logo pszczółki, która jest tak bardzo charakterystyczna i zapewne świetnie by się sprzedała. 🙁 w ogóle to wszystko wydaje mi się z innej bajki: elegancki, prosty flakon, zdjęcie reklamowe z orientalnym elementem ( tatuaże na plecach Angeliny) a spot reklamowy też z innej bajki pseudosensualnoromantyczny. Chcą chyba za dużo na raz.

    • Pszczółka trzyma się raczej serii Aqua Allegoria i do Angeliny pasowałaby bardziej mucha albo komar 😀

  • Anna Piotrowska

    Jakoś w tym tygodniu, gdy tylko wspomniałaś o tych perfumach, czytałam o nich. Faktycznie grubsza sprawa z Angeliną i samą marką…Gdzieś czytałam, że zapach już był, później go wycofali i “włożyli” do “klasycznego”, “dawnego” flakonu.
    Osobiście dla samej Angeliny perfum bym nie kupiła, natomiast jeśli je spotkam to sprawdzę co i jak, jednak co do zakupu flakonu nie będę obiecywać, bo mam inne zapachy w planach… może kiedyś, gdzieś na liście będą, jednak najpierw muszą mnie urzec… 😉

    Recenzja zapachu mimo wszystko zachęca do testów i rzetelnie oddaje fakty, za co warto szczerze pochwalić 🙂

    • Dziękuję! 🙂
      A zapach jest wart zachodu i ja tam kompozycji będę bronić. Fajna jest i koniec 😀

  • Wszystko w punkt Kasiu. Ja dodam od siebie, że życzyłabym sobie jednak więcej tej lawendy – wtedy zapach może miałby szansę nie wpaść w te cukierkowe tony, w które niestety wpadł. Piękna jest ta reklama z Angeliną, i ciągle pokazują w niej lawende – myślałam więc, że ten zapach będzie inny i że lawenda będzie dominować 🙂 No niestety wyszło jak wyszło 🙂 Flakonik, w moim odczuciu taki sobie 🙂

    • WIęcej lawendy to pewnie by było coś fajnego, ale pewnie nie byłoby tej idealnej chmurki 😀 Polecam Ci w takim razie Musc Ravageur… Znasz może? 🙂

  • Kasia Makarska

    Przyznam, że zastanawiałam się nad ich zakupem. I sama nie wiem. 🙂
    Mam już całkiem niezłą kolekcję perfum w domu ale jedna więcej chyba nie zaszkodzi. 😉

  • agata

    zapach z pewnością będzie ‘noszalny’ i mało inwazyjny, a to dzisiaj bardzo ważne. wyróżnianie się jest zwykle zarezerwowane dla niszy, dlatego wycofali shalimar pi.
    chętnie przetestuję, a angelina jest już nie tylko aktorką (rzadko grywa w filmach), ale przede wszystkim reżyserem, filantropem i w zasadzie dyplomatą, od wielu lat ma dojrzały styl, myślę że idealnie pasuje do marki, ale czy do zapachu – zobaczymy.

    • Sądzę, że Angelina do marki pasuje słabo, ale to tylko moje zdanie 🙂

  • Magdalena Świtała

    Otóż Kasiu zgadzam się z Tobą jak nigdy 😀 Flakon piękny, Angelina mnie nie kręci a sam zapach jest dla mojego nosa zwyczajny, przeciętny i taki…. z twarzy podobny zupełnie do nikogo 😉

  • Ela

    Jak tylko poznam zapach, bo niestety nie miałam jeszcze okazji, to coś o nim napiszę:)
    Dziwię się bardzo, że marka Guerlain jest słabo rozpoznawalna, zaskoczyłaś mnie tym stwierdzeniem….Co to twarzy tych perfum- podzielam Twoje zdanie, sztuczna lala, a i aktoreczka z niej marna.
    Świetny, szczery i bezstronniczy tekst:)

    • Perfumoholicy oczywiście markę znają świetnie i czują jej wartość, ale poza naszym środowiskiem to wcale nie jest popularny dom zapachowy. 🙂

      Bardzo dziękuję :*

  • Jaga

    Bardzo byłam ciekawa Twojej opinii o tych perfumach. Obawiałam się, że to nic specjalnego nie będzie, a tylko marketingowy wypust nabijający zyski marki. Takie przytulne zapachy raczej nie dla mnie, więc pewnie się nie polubimy. A szkoda, bo lubię zapachy Guerlain.
    Podoba mi się też, że we wpisie nawiązałaś do bardzo prostych do zauważenia, zabiegów marketingowych z nazwą perfum. Jednak wielu konsumentów nie zwraca na takie błahe sprawy uwagi, a czasem warto, żeby mieć świadomość, iż produkt wybraliśmy sami a nie przez jakieś sztuczki 🙂

    • Bardzo się cieszę, że we wpisie znalazłaś przydatne informacje 🙂 Przy takiej wielkiej premierze aż mi się słowa same ułożyły w tekst 🙂

  • Ela

    No i miałam okazję dzisiaj przetestować zapach w D….Nie jest zły, fajny nawet, przypomina mi też Yves Saint Laurent Manifesto L’Elixir…..Flakonik jest świetny i ten kolor różowy, świetnie współgrają ze sobą…..Hmm…będzie mnie kusił:)

    • Ojj, będzie kusił aż pewnie obie padniemy jego ofiarą. 😀
      A mnie on Elixiru nie przypomina, on jakiś kwaśniejszy mi się wydaje 😉

  • Millenia

    Dobrze powiedziane.Guerlain i Givenchy były dla mnie kiedyś dwiema jakby pobocznymi markami w perfumeriach.Nie potrafiłam powiedzieć o żadnym z nich niczego, poza tym,że robią kosmetyki i już.Dziś uwielbiam ,zwłaszcza Guerlain.I ten tomb rider na plecach,gdzie to do tych układnych słodkości?,Jak ta biega w chaszczach,pokrzywach i ptaszniki z ogniska na kolację wsuwa.Ale co ja tam wiem…

    • Hahahah! Padłam 😀 Słodkości i ptaszniki z ogniska wygrywają wszystko 😀

  • Aż taką ekspertką zapachów nie jestem ale lubię nuty gourmand. Dla tak niewprawnego nosa jak mój one sa … piękne. Na mojej skórze najbardziej wyczuwalna jest nuta wanilii – właśnie te klimaty rodem z Angela lubie najbardziej. Ale rzeczywiście nie zła ściemka z tą Angeliną 🙂

    • Uważam, że to naprawdę dobry zapach i nie warto się dać zmanipulować negatywnym opiniom. Jak coś nam ładnie pachnie, to widocznie tak jest. I ja też bardzo lubię takie klimaty zapachowe 🙂

  • Kto jak nie ja jest od tego by doceniać dobre słodziaki? 😀 To moja misja (no dobra – jedna z wielu, ale jednak).

    Jak się tylko skusisz, to pisz! 🙂 Ja pewnie w kwietniu się szarpnę 🙂

  • Może i odpowiedź, ale piękna 😀
    Ja mam chwilowy odwrót od klasyków, jakoś tak się w nich czuję, jakbym była uwięziona – no poza No 5. Nawet Coco mnie ostatnio dusi ;/
    A na kolejnego Shala Czy Mista to nie ma co liczyć 🙁 Guerlain twardo obstaje przy trendach, co widać przy każdej premierze.

  • Dziękuję bardzo :*
    Widzisz, ja np. uwielbiam Guerlain, ale Samsary na mojej skórze nie mogę zdzierżyć. A co innego już Shalimar – wielka miłość. A i Mon Guerlain w kolekcji nie zaszkodzi 🙂 Można spokojnie być fanem klasyki i mieć słabość do nowości 🙂

  • A nastawiałaś się na wzloty? No to upadek musial być konkretny 😉 Walka o klienta jest ostatnio dość brutalna, w ogóle widać, jak rynek się zmienia. Perfumy gwiazd już nie są takim biznesem jak dawniej, ponoć nie ma już tych zysków co kiedyś.

    To wszystko ciągle się zmienia i fajnie to obserwować, najlepiej z dystansem 🙂
    Znakomitych zapachów może ostatnio nie pojawia się zbyt wiele… i dlatego ucieczki do niszy są takie ekscytujące 🙂

  • Ela

    No i mam śliczny, zgrabniutki 30 ml. flakonik, mąż się dzisiaj postarał, kochany jest:):):)
    Myślę, że zapach niesłusznie zbiera tyle niepochlebnych opinii. Mnie, jeśli chodzi o wanilię w perfumach, trudno zadowolić, ale Mon Guerlain to się udało. Może to już i było, bo zapach przypomina mi wiele innych np. DSguared2 Want, Lacoste Eau De Sensuelle, Yves Saint Laurent Manifesto L’Elixir i Dior Poison Hypnotic. Tutaj wcale nie ma tak, że są tony wanilii, a nawet jeśli tak, to jest to wanilia wytrawna, wcale nie taka słodka jakby mogło się wydawać.
    Czuję też inne nuty, które dodają elegancji. To nie jest ani słodziak, ani ulep, to jest dobry zapach. I mówię to ja, przeciwniczka klonowania i kopiowania zapachów:):):)

    • Jest jakaś taka obsesja porównywania – to jest podobne do tego, albo do tamtego. I o ile to jest fajne, bo nieraz to jest jak łamigłówka, albo po prostu fajnie mieć takie sieci zapachowe, dzięki temu sobie pomagamy nawzajem, możemy się nakierować itp… To też pewnie nie ma co przesadzać z szukaniem dziury w całym. Jak coś ładnie pachnie i nam pasuje to wystarczy. 🙂

  • Ela
  • A ja odsyłam do tekstu Agaty Wasilenko, która zupełnie inaczej interpretuje znaczenie tych perfum. Zapoznaj się koniecznie, bardzo ciekawa opinia 🙂 Fajnie tak dwa skrajne spostrzeżenia zestawić :))

    https://wasilenko.blogspot.com/2017/03/zagadka-zapachu-mon-guerlain.html?showComment=1489735472113#c4235230816532005002

    Co do samego zapachu, już chyba za bardzo ulepowaty dla mnie 😛

  • Margo KAndrusin

    No i znow opinia mego chlopaka 🙂 “babciowate”…..wyjdzie na to,ze zadne nie pasuja…..Tylko pospolita Madmoiselle EDT.

  • Pingback: L’Occitane – Terre de Lumiere | Edpholiczka – blog o perfumach()