Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Spotkanie z założycielem Les Eaux Primordiales, Arnaudem Poulainem

les_eaux_primordiales_spotkanie_Galilu

Uwielbiam spotkania z założycielami marek. Nic tak nie inspiruje jak obserwowanie osób, które oddychają perfumami i całe swoje życie poświęcają na tworzenie zapachów, opowiadanie olfaktorycznych historii.

W sercu Krakowa

Takie wydarzenia cieszą tym bardziej, jeśli już wstępnie mam pozytywne wrażenia po testach zapachów. Poznanie Auréliena Guicharda w Galilu to jeden z najlepszych momentów tego roku. Poczułam olbrzymią chęć dołączania do takich spotkań. Kiedy tylko dowiedziałam się, że założyciel marki Les Eaux Primordiales odwiedzi Galilu, wiedziałam, że nie może mnie tam zabraknąć. Na moje szczęście nie musiałam wybierać się do Warszawy, bo jedno ze spotkań odbyło się w Krakowie.

Spotkanie w krakowskiej perfumerii było bardzo kameralne, panowała tam przyjemna, luźna atmosfera. Można było posłuchać o historii marki, zadać nurtujące nas pytania, porozmawiać z Arnaudem i jego zespołem.

Początki Les Eaux Primordiales

Historia Arnauda jest fenomenalna. Perfumiarz sam opowiadał o tym, że jego rodzice byli rolnikami i upatrywali w nim kontynuatora rodzinnego rzemiosła. Arnaud miał zająć się uprawą ziemniaków, ale szybko zrozumiał, że to nie jest jego ścieżka. W szkole wcale nie był orłem, dlatego rodzice tłumaczyli mu, że powinien zdobyć jakiś zawód.

Kiedy Poulain próbował nabrać doświadczenia w przemyśle perfumowym, wcale nie było mu łatwo. Często słyszał „nie” i zamykały się przed nim drzwi. Dzięki uporowi oraz wytrwałości nie poddał się, nawet gdy w 2020 roku wycofali się jego inwestorzy ze względu na niepewność, jaką niosła pandemia. Rok później wystartował z Les Eaux Primordiales i od tego czasu powoli się rozkręcał, budując swój zespół.

Arnaud zaczynał od tworzenia zapachów w garażu. W tej chwili jego perfumy produkowane są w zamku, a założyciel Les Eaux może poszczycić się tym, że zapachy tworzy na terenie swojej fabryki, nie zleca tego zewnętrznej fabryce. Perfumy macerują się przy dźwiękach muzyki Chopina. Przyznaję, że chciałabym odwiedzić ten zamek, bo brzmi jak idealne miejsce dla mnie.

Ulubieńcy starzy i nowi

Największą gratką tego wieczoru była możliwość poznania dwóch nowości marki przedpremierowo. Nie chcę wiele zdradzać, ale obie bardzo mi przypadły do gustu i będę na nie czekała. Przed tym wydarzeniem moimi ulubieńcami od marki były Neroli Supercritique oraz Cèdre Superfluide. Podczas rozmowy z Arnaudem zwróciłam uwagę na Mimosa Supercritique, Rosewood Superfluide i Mécanique Intuitive.

Mimosa to perfumy, które Arnaud stworzył jako hołd dla swojej zmarłej mamy (odeszła, kiedy ten miał 11 lat). Inspiracją dla tych perfum był bukiet mimoz, który miała przy sobie w dniu ślubu. Przyznam, że ta historia mnie wzruszyła, a sam zamysł mimozy posypanej cukrem pudrem brzmi wyjątkowo. Wyznam Wam, że kupiłam te perfumy. Nie mogłam się powstrzymać. Podobnie jak Rosewood – które kuszą słodko – z kojącą drzewną bazą, satynową różą, lekkim dymem. Zapach niezwykle uspokajający, uziemiający. Przede mną jeszcze testy Mécanique Intuitive, ale już podejrzewam, że zacznę rozglądać się za flakonem tej bursztynowej wanilii z nutką tytoniu.

Do następnego

Gorąco zachęcam Was do tego, żeby dołączać do spotkań zapachowych, jeśli macie taką chęć i możliwość. Z ostatniego wyniosłam sporo wiedzy, poznałam nowych ludzi. Obserwowanie osób, które postawiły wszystko na jedną kartę, aby spróbować swoich sił, jest dla mnie bardzo budujące i inspirujące.

Les Eaux Primordiales to wyjątkowa marka, za którą stoi prawdziwa pasja do perfumiarstwa. Arnaud tworzy zapachy proste, klasyczne – takie z poszanowaniem tradycji i rzemiosła, ale do każdej kompozycji wplata coś niecodziennego, zaskakującego, co niezwykle orzeźwia i fascynuje.

Z niecierpliwością czekam na kolejne kreacje Les Eaux Primordiales i kolejne spotkania w perfumerii Galilu.

[Nie otrzymałam specjalnego zaproszenia na spotkanie. Miało ono charakter otwarty, każdy był zaproszony do udziału].

Tagi: , ,

Podobne wpisy