Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Perfumowe zauroczenie tygodnia #15

 Długo zaniedbywałam informowanie Was o moich najnowszych odkryciach. Wybaczcie.

Środek lata, nieziemskie upały, więc Kasia szuka rześkich, radosnych zapachów. Nie!
Kasia szykuje już zimowe zapasy na mroźne i groźne dni. Spośród ciepłych, słodkawych zapachów odkryłam:

Atelier Cologne – Vanille Intensee : Ten zapach jest niebywały! Wanilia budzi skojarzenia z zimą i sweterkiem, jednak ten zapach może towarzyszyć nawet w ciepłe dni. To wanilak suchy, wytrawny, okraszony limonką. Bardzo przyjemny, nieprzytłaczający. W nutach m.in: wanilia, limonka, dąb, mech dębowy.

L’Occitane – Ambre: Fantastyczny zapach, który OCZYWIŚCIE odkryłam zbyt późno. Wycofany z produkcji, do upolowania w mało przyjaznych cenach. Będę czcić moją odleweczkę, do ostatniej kropli. Znając siebie – pewnie jej nigdy nie zużyję, delektując się ostatnimi oparami. W nutach: ambra (a nie bursztyn?;)), labdanum, frezja, wanilia.

Madonna – Truth Or Dare Naked: Rozebrana wersja ToD jest bardzo kusząca i seksowna. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że tak będzie wersja Naked pachniała. Nie ma wiele wspólnego z klasykiem 😉 Na pewno napiszę o tym zapachu, ale już mogę powiedzieć, że nie powala ani trwałością ani mocą. Można się nim cieszyć dla samego zapachu. Na pewno nie warto liczyć, że otoczenie je na 100% wyczuje i pochwali. Dobry nos wywęszy. Ale nie miejmy pretensji do koleżanki, która się nimi nie zachwyci. W nutach m. in : benzoes, sandałowiec, waniliowa orchidea, kakao i kwiat brzoskwini.

Piękne, ale zdecydowanie bardziej wiosenno – jesienne:

Próbki anielskich ogródków Muglera mam już od dawna. Czekały na dobrą chwilę, kiedy do nich dojrzeję. Chwila nadeszła i najbardziej podoba mi się róża, czyli La Rose Angel. To taka mroźna, ale słodka i romantyczna wersja zarówno róży jak i Angela. W nutach m.in: róża, czekolada, paczula, kumaryn.

Guerlain – Eau de Lingerie: Zapach tak zmysłowy, tak ciepły, przyjemny, że aż nie wierzę w jego istnienie. Recenzja nadchodzi. W nutkach: piżmo, irys, ambrette, sandałowiec i róża.

Marc Jacobs – Violet (Autumn Splash): Kiedy Jacobsowe Splashe można było znaleźć w perfumeriach miałam z nimi niemiłe doświadczenie. Jedna z entuzjastycznych pracownic perfumerii psiknęła mi deszczem do ust – dosłownie – była to ‘mgiełka’ Rain. Od tamtej pory nie miałam chęci ich poznawać. W formie próbki przywędrował do mnie Violet i od razu się polubiliśmy. Fiołek jest niby tylko delikatnym splashem, ale pokazuje charakter piżmowo – kwiatowy. W nutach: fiołek, gardenia, bergamotka, korzeń irysa i inne.

Od ostatniego wpisu z tej serii poznałam o wiele więcej zapachów (o czym informowałam na FB, i omawiałam z niektórymi z Was ;P) i na pewno w następnym, oprócz bieżących, postaram się wszystkie wymienić.

A jakie zapachy przypadły Wam do gustu?

foto1 via madonnaonline.pl; zdjęcia flakonów perfum via fragrantica.com

Tagi: , , , , , ,

Podobne wpisy


  • Ostatnio wszystkie próbki z ogródka Szmuglera do mnie zawitały i róża na równi z piwonią to moje faworytki póki co. Do klasycznego Angela jeszcze nie do końca dorosłam, chyba na początek sięgnę po któryś z kwiatków właśnie.

    Na Truth or Dare Naked czekałam z utęsknieniem i rzuciłam się jak szczerbaty na suchary. Raz, bo kocham Madonnę, dwa, że kocham pierwszy z zapachów. I faktycznie, próżno doszukiwać się podobieństw 😉 Dla mnie zapach bardzo ciepły, miły dla nosa i mocno trącący brzoskwinią, utrzymuje się na mojej skórze całkiem przyzwoicie.