Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Koniec z kupowaniem perfum! #WYZWANIE

Zauważyłam ostatnio, że robię się bardzo wygodna. I co się dziwić, mężatka i matka z dzienną rutyną, wszystko wygląda bardzo podobnie każdego dnia… Wszystko dzieje się według mojej woli i sama pociągam za odpowiednie sznurki. Pozwalam sobie na wiele przyjemności i różne zakupy – niekoniecznie przemyślane. Tak często bywa z perfumami. Odkąd opublikowałam na blogu swoją kolekcję kupiłam zbyt wiele nowych flakonów. I nie zrozumcie mnie źle – one były chciane, po prostu nie były planowane (słyszałam to od kilku ciężarnych i postanowiłam przenieść do mojego świata zapachów). Czy jednak trochę z tym polepszaniem swojego humoru nie przesadzam? Myślę, że tak.

A na zdjęciu macie sprawców tego zamieszania: Bourjois Evasion, Demeter New Baby & Baby Powder, Molinard Patchouli, Yver Rocher Monoi, Teo Cabanel Alahine, Revlon Ciara, Vivienne Westwood Boudoir, Lancome Hypnose. Zaznaczone na niebiesko to używki upolowane na aukcjach, pozostałe to nowe flakony.

Zaczęłam więc myśleć nad tym, jak to ograniczyć. Chęci posiadania nowych flakonów zdusić nie zdołam, choćby nie wiadomo co. Mogę sobie zabronić, ale argumenty muszą być konktretne. Nie przemawiają do mnie argumenty takie jak zasilenie oszczędności, czy przeznaczenie tych pieniędzy na coś innego (bo co może być lepszego i bardziej potrzebnego niż perfumy?*). Jest we mnie coś takiego, że jak mi ktoś powie, że czegoś na pewno nie zrobię (z jakiegokolwiek powodu), to ja na pewno to zrobię. Tak już mam. Nie jest tak ze wszystkim, wybieram sobie tylko takie cele, które mnie interesują i mogą mnie jakoś ulepszyć, sprawić przyjemność. Jeśli ktoś mi powie, że nigdy nie zjem żaby, to ja mu powiem, że ma rację i tyle.

Do czego zmierzam?

Powiedziałam do samej siebie (tak, to już ten etap choroby psychicznej) – nie wytrzymasz do końca roku bez kupowania perfum. I od razu nabrałam chęci na walkę ze sobą! To da się zrobić.
Obiecałam sobie, że perfum nie kupuję (chyba, że komuś na prezent) i koniec. Nie będzie to wcale bardzo trudne bo w listopadzie i grudniu mam wiele okazji, na które mogę perfumy dostać. Największym wyzwaniem będzie dla mnie październik, ale czuję, że dam radę.

Co mi to da?

Nie chodzi tutaj nawet o samo udowadnianie sobie, że potrafię, ani o podjęcie jakiejś walki ze swoim charakterkiem. Czuję, że kupowanie perfum nie sprawia takiej radości, gdy kupuje się ich wiele. Pierwsza flaszka, którą zakupię w styczniu na pewno sprawi mi wielką radość**. I na pewno będę miała się z czego tłumaczyć w 2016 roku, gdy będziemy się rozliczać z postanowień z tego wpisu.

Przede mną ciekawe 97 dni. 
Trzymajcie za mnie kciuki.

  • Może ktoś z Was ma chęć razem ze mną wziąć udział w tym wyzwaniu?
  • Próbowaliście już kiedyś podobnych akcji?
  • Macie jakieś sposoby by wytrwać w takim postanowieniu?

*Błagam, pamiętajcie, że ja mam poczucie humoru i wielki dystans do siebie
** Może też być inaczej. Miałam tak już z chipsami. Byłam nałogowcem, aż w końcu sobie postanowiłam nie jeść ich przez miesiąc. Wytrwałam i teraz już nie smakują mi jak dawniej i zawsze źle się po nich czuję. Post mnie wyleczył. Ufam, że z perfumami nie będzie aż tak tragicznie 😉

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Ojojojoj na pewno nie mam zamiaru się przyłączyć do Twojej akcji. Przynajmniej nie na tym etapie, na jakim jestem teraz 🙂 Dziś zużyłam jeden flakon perfum. Bliska jestem zużycia kolejnych dwóch. Mam poczucie, że jak zużyję te trzy, to będę mogła sobie coś dokupić w nagrodę. A próbki możesz kupować? Z własnego doświadczenia wiem, że kupowanie próbek, czyli poznawanie nowych zapachów, potrafi skutecznie zaspokoić potrzebę nabywania nowych flakonów.

    • A jaki to flakon zużyłaś dzisiaj? I które są następne w kolejce?
      W Twoim stanie na pewno będzie większy głód, raczej się nastaw na kupowanie 😀
      Próbki mogę, tylko żeby też nie przesadzać 😉 Kupować tyle, ile jestem w stanie przetestować.

    • Zużyłam Rose The One, wykańczam małą czarną od Guerlain i Cesarzową D&G 🙂

  • Ja próbowałam i udało się. Wcześniej musiałam kupować co miesiąc, a nawet częściej co juz zakrawało na głupotę. W ostatniej ciąży powiedziałam sobie, że nie kupuję żadnego flakonu jeśli na ma okazji typu moje urodziny, rocznica, święto np. boże narodzenie. Udało mi się, choć pokusy są niesamowite i niestety kilka razy się ugięłam.

    • Czyli jest i dla mnie nadzieja 😀
      Jak się uprę to dam radę, a po drodze mam urodziny, imieniny no i są Święta więc przeżyję ten post 😀

  • Anonimowy

    Wyzwanie duże. Na pewno będzie ciężko, ale będę trzymać mocno kciuki ! 🙂
    Pozdrawiam ! Ania

    • Bardzo Ci dziękuję 🙂 Z taką pozytywną energią na pewno uda mi się wytrwać 🙂

  • Sprytnie to obmyśliłaś – w styczniu będzie mnóstwo wyprzedaży i promocji, więc będzie można się wyżyć 😀

    A tak serio, pomysł dobry, choć na dłuższą metę chyba nic nie zmieni 🙂 Bo czego nie kupisz w przeciągu tych trzech miesięcy, pewnie dokupisz później – mówię z doświadczenia, jeśli na prawdę chcę jakiś flakon, nie potrafię z niego zrezygnować, prędzej czy później u mnie ląduje. Swoją drogą, mnie przed zbytnim rozrostem swojej kolekcji powstrzymuje chyba jedynie obawa, że jakiś zapach się zepsuje, zmarnuje. Strasznie byłoby mi go skoda.

    • Powiem Ci szczerze, że o tym nawet nie zdążyłam jeszcze pomyśleć 😉
      Pewnie dlatego, że już myślę co tu dostać na urodziny, które mam w listopadzie ;P

      Wiesz na pewno nie będę szybko nadrabiać, bo finanse nie pozwolą, może po prostu będę 3 miesiące w plecy 😛 A tak serio, to mam nadzieję, że mój poziom ekscytowania się aukcjami i okazjami, które "już się nie powtórzą" a powtarzając się co dwa miesiące po prostu spadnie 😀 I to już będzie dużo dla mnie 🙂

  • szo

    NIE DASZ RADY!!! (Siostro, wiem, ze dasz radę, mówię motywacyjnie! :D).

    Ja się niestety nie przyłączę, bo sobie juz zrobilam w tym roku taki detoks (jeszcze potrwam w nim tyle, ile dam radę, ale pewnie max. do konca pazdziernika). ostatni flakon kupiłam w kwietniu i obiecałam sobie, że w tym roku pozwolę sobie na jeszcze jedne perfumy, skoro byłam taka grzeczna 😀 (a drugi chcialabym dostać na urodziny w listopadzie :D). Ale wspieram Cię ze wszystkich sił!!!

    • Hahah, A ZOBACZYSZ, ŻE DAM RADĘ! 😛 (dzięki, Siostro!)

      Ty nie masz nawet co o tym myśleć! Wręcz przeciwnie, odsyłam Cię na przymusowe zakupy do perfumerii 😀 Wspieraj mnie, też jestem listopadowa dziewczyna, musimy się razem trzymać 🙂

    • szo

      W październiku nic nie kupię, chyba że się trafi jakiś wyjątkowo atrakcyjny rabacik 🙂 a później może…? MUSZĘ w tym roku mieć Cavalli edp i Tresor la Nuit – ten drugi, mam nadzieję, przywędruje na urodziny, jak odpowiednio nakieruję obdarowującego… 😀

      Musimy trzymać się razem, bo my waniliowe i listopadowe 😀

  • Widzę ze mamy takie same problemy :D:D ja jestem na detoksie od dawna i dawałam radę ( kochany XBOX) ale wczoraj dostałąm kupon na 100 zł od yves rocher i zamawiając prezent dla męża wymiękłam i kupiłam So Elixir Bois Sensuel… także poniosłam sromotną porażkę…ale chętnie się dołączę…na święta pewnie dostanę jakieś na prezent :D:D:D trzymam za Ciebie kciuki 😀

    • Mówiąc szczerze, to jednym z impulsów był Twój komentarz z Insta. Pisałaś, że nie kupujesz perfum na razie (podałaś jakiś termin, ale niestety nie pamiętam) i zrobiło mi się Ciebie żal. A dzisiaj pomyślałam, że do Ciebie dołączę i może CI pomogę…
      A Ty w ramach mojej solidarności kupiłaś flakon – życie jest nowelą 😀 I dobrze, że wymiękłaś, bo Bois jest super!
      dzięki :*

    • szo

      Overnight, Twój komentarz przypominał mi, że czaiłam się na wysyp tanich Bois na Allegro, a tu narzuciłam sobie ograniczenie do dwóch flakonów do końca roku (a tego nie ma wśród nich, zapomniałam!), co za los! Niech C się dobrze noszą 🙂

    • Edpholiczka….cholercia 😀 ale fajnie, że się przysłużyłam 😀 i tak wytrzymałam od czerwca do końca września ( prawie 😉 Wspieram Twoją walkę :*
      Szo 😉 dzięki 😉 użyj korektora i dopisz drobnym druczkiem Bois do listy 😉 nikt nie będzie miał pretensji 😀

  • Podejmuje wyzwanie razem z Tobą :)) Tylko, że ja jestem uzależniona od kupowania szminek. Może to śmieszne, ale tak jest. Nie potrafię w przeciągu miesiąca nie kupić sobie min. 1 szminki. Nawet tydzień temu pod wpływem emocji kupiłam 2 nowe ;/ W takim razie do końca miesiąca żadnej szminki :)) Trzymam kciuki

    • Dziękuję!
      To widzę, że też masz swój "problem" 😉 W takim razie i ja za Ciebie trzymam kciuki. Trzymaj się mocno, na pewno dasz radę 🙂 To tylko miesiąc! :*

    • Chwila, chwila, do końca miesiąca? Tego? 😉 Czy mowa o październiku?

    • szo

      Też się zastanawiałam 😀 a może do końca roku miało być…? 😀 czy to by już za duży hardkor był…? 🙂

  • Anonimowy

    Trzymam za Ciebie kciuki Kasieńko. Ja byłam na odwyku kilka miesięcy i się udało. A trwało to na pewno dłużej niż pół roku. Wiele zakupów miałam niezaplanowanych, pod wpływem emocji (radości lub smutku), ceny. Ale teraz chyba zdrowiej do tego podchodzę. Cieszy mnie to że częściej zużywam niż kupuje 🙂

    Wojownicza K.

    • Ty jesteś dla mnie wielką inspiracją w tym co przeszłaś 😀
      Właśnie o taki efekt mi chodzi! O zdrowszy rozsądek 😛
      Byłam pod wrażeniem, z jakim spokojem i rozwagą podeszłaś do swoich ostatnich zapachowych zakupów – brawo Asieńko!

  • Anonimowy

    U mnie podobne wyzwanie….przerodzilo sie w trwajacy stan rzeczy. Posiadajac okolo 100 flakonow….( okolo 15 lat pasja…..i kolekcja)…- doszlam do wniosku, ze nie jestem zaintetesowana wszelkimi slodkimi nowosciami, ktore tylko przynosily rozczarowanie. Tak mnie to skutecznie zniechecilo, ze kupuje zapachy 'starsze' .Wydane, stworzone, wypromowane do ok 2010-2013 max. W niszy raczej estem slaba….zatem mniejsza pokusa. Uwielbiam Diora….tym samym zawezilam krag ' potencjalnych kandydatow'…. Stanelo na tym….ze skala mojego szczescia jest niezmiennie wysoka, nawet gdy bie kupuje perfum. Wytlumaczam sobie to tak….ze niewiele mnie juz zaskoczy. Gdy mnie ciagnie na 'zla strone….' siegam po Miss Dior …Le Parfum…i stwierdzam, nic wiecej nie potrzebuje. A co najdziwniejsze ….5 lat wstecz nie uwietzylabym�� ze sie w tym temacie uspokoje.!

    • Ciekawa historia!
      Wcale się nie dziwię, że po powąchaniu Le Parfum tak myślisz, to perfumy genialne. Ja je noszę zdecydowanie zbyt rzadko. Może gdybym z nimi obcowała częściej, to miałabym inne podejście 😀
      Jako, że nowości i słodkości mnie intrygują to sobie ich nie odmówię, z resztą to poniekąd jest powiązane z blogiem i jego życiem. Nie chodzi mi o to, by na bieżąco opisywać każdą premierę i donosić o każdej nowości, ale świeża krew też jest potrzebna, jakoś daje obraz tego, jak ten perfumeryjny rynek dzisiaj się miewa.
      Ja chciałabym się uspokoić o połowę, nie więcej 🙂

  • Anonimowy

    Gosia-perfumiarz.
    Przepraszam….zapomnialam sie podpisac 😉

    • Nie ma sprawy 🙂

  • Kochana, wszystko jest mozliwe – wystarczy czegos mocno CHCIEC. Ja kiedys nie wyobrazalam sobie dnia bez slodyczy … Po odwyku, podobnie jak Ty mialas z chipsami – juz nie smakuja mi tak jak dawniej… Ale wierze, ze z perfumami bedzie inaczej 😛

    Ja generalnie staram sie z rozwaga kupowac perfumy, nie zawsze mi to wychodzi, ale i tak jestem zadowolona z moich zakupow… No i wiesz u mnie dochodzi tez fakt, ze niezbyt moge miec kolekcje z 50 flakonami, bo dosyc sporo sie przemieszczam po swiecie i podczas wyprowadzki bym musiala wiekszosc perfum sprzedac :/ Wiec u mnie niestety/stety sa takie ograniczenia rowniez 😉

    • Dokładnie, wystarczy chcieć 🙂

      A ja ze słodyczami jestem dziwna, bo rzadko je jadam, ale w perfumach uwielbiam i to słodkie zapachy pasują mi najbardziej 😉
      A czemu tak podróżujesz, praca tego wymaga? 🙂 Ciekawska jestem, jakby co to zignoruj.
      Oczywiście, przy przeprowadzkach duża kolekcja nie jest wskazana, bo rozstania mogłyby być zbyt bolesne 😉

  • Anonimowy

    A ja widzę to inaczej. Napiszę wypracowanie 😀 Może co nieco okaże się pomocne.

    Miałam podobnie i przez 2 lata byłam uzależniona od kupowania ubrań i akcesoriów. I w tym samym czasie odstawiłam perfumy. Wróciłam do nich, ale w tym roku kupiłam sobie może 4-5 ubrań. Detoks działa. Bo po nim nie jestem już uzależniona od ubrań, zaoszczędziłam trochę na koncie. Zakup nowej rzeczy na pewno sprawi mi teraz o wiele większą radość, bo nie jest już mechaniczne. Ale przede wszystkim zmieniłam myślenie!

    W tym roku po dwóch latach przerwy olfaktorycznej odnowiłam moją kolekcję i kupiłam sporo flakonów, ale mogłam sobie na to pozwolić finansowo. Jednak też zauważyłam, że to się zaczyna robić takie właśnie mechaniczne. Wpadał sobie jeden po drugim. Może na jesieni trzeba będzie zwolnić…

    Jednak po detoksie ciuchowym nauczyłam się oszczędzania oraz minimalizowania innych wydatków. Stałam się mniej rozrzutna. Kupuję perfumy, kiedy naprawdę mogę, ale nie wydaję na nie ostatnich pieniędzy.

    Kiedyś lubiłam mieć dużo kosmetyków, zwłaszcza kolorówki. Teraz wystarczy mi kilka. Bez sensu to zbierać, bo i tak się nie zużyje (w życiu nie kupię szminki Diora za 100zł!).

    Dalej, uwielbiam książki. Kocham. Ale nie są tanie… Staram się poszerzać swoją wiedzę w Internecie i tłumaczę sobie, że kiedyś tam na pewno jakąś najważniejszą sobie kupię ;p

    Ograniczyłam nadmierne imprezowanie (ech, młodość…), wyrosłam z tego. I kilka innych rzeczy.

    I w taki sposób mogę kupić sobie nowy flakon, bo myślę sobie: Ej, przecież Cię na niego stać, bardzo go chcesz. Nie kupujesz sobie innych rzeczy. Traktuję to jako pasję. Myślę, że chorobą to u mnie jeszcze nie jest, ponieważ umiem oszczędzać pieniądze mimo perfumeryjnej pasji 🙂

    Do czego zmierzam? Perfumy jako nowe nabytki kolekcjonerskie można sobie kupić w ilości takiej, na jaką pozwala nam nasza kieszeń i na pewno nie można mieć wyrzutów. To ma nam sprawiać radość. Ale jest zdrowe tylko wtedy, jeśli umiemy się powstrzymać.

    Trzymam za Ciebie kciuki Kasiu, musisz być bardzo wytrwała 🙂 Podziwiam jednocześnie 🙂 Ja narazie się nie przyłączę, bo jeszcze rok temu o tej porze dopiero do perfum wracałam po dłuuugim czasie. Gwarantuję, że nowe flakony po przerwie ucieszą Cię jeszcze bardziej! Tak jak mnie po dwuletniej przerwie 😉

    Pocieszam Cię tym, że w tym roku zostaniesz na pewno ZASYPANA PERFUMAMI na urodziny, imieniny i Gwiazdkę 🙂 Nie smuć się Kochana! 🙂

    Ewelina

    • Anonimowy

      P.S. Dodam, że u mnie jest dokładnie jak u Gosi-perfumiarz. Identycznie. Podchodzę z dystansem do nowości, nie zachwycam się wszystkim nowym. Też posiadam zawyżony krąg potencjalnych zapachów do kupienia i wolę te starsze. Czasem kupuje vintage. Perfumy celebrytów i słodkie nowości mnie nie kuszą :p Może to dobre podejście? Trzeba się wsłuchać w głos serca/zmysł węchu i wiedzieć, co naprawdę się kocha w perfumach, a bez czego można żyć. I wtedy można łatwiej ograniczyć chęć posiadania i zminimalizować wyrzuty sumienia. Grunt to zdrowe podejście – ja bym nie chciała wszystkich flankerów Flower by Kenzo, LPRN czy LVEB ani nawet większości 😀 Wiesz, o czym mówię 😀 😀 😀

      Ewelina

    • Ewelinko,
      Dzięki za wypracowanie, wnosi wiele 🙂 Właśnie o to mi chodzi – by kupowanie perfum nie było mechaniczne. Chciałabym temu procesowi przywrócić jego chwałę 😀 I oby tak się stało.

      Może przez ten czas zrozumiem, bez jakich zapachów nie mogę żyć. Nie umiem powiedzieć, czego na pewno nie chcę, ale mam problem z wybraniem tego, czego potrzebuję. Np. od lat mówię, że kupię Alien Essence Absolu, mam już upatrzone, i wtedy zauważam coś innego w super okazji i biorę, lekceważąc przemyślenia w sprawie tych pierwszych perfum. W ten sposób kupuję coś co mi się podoba, użyję parę razy w ciągu dwóch lat, ale zużyję raczej na wymiany niż dla siebie. A w międzyczasie perfumy, które kocham są poza moim zasięgiem 😀

      Nie smucę się, dzielna jestem. Z resztą, jak zobaczyłam na blogu taki odzew to aż łzy radości w oczach się pojawiły. Jak fajnie ŻE JESTEŚCIE TUTAJ :*
      A Ty Ewelinko pisz te wypracowania, to ogromnie miłe i poza tym one dużo wnoszą 🙂

    • Anonimowy

      Hahaha, Ty masz problem z wybraniem potrzebnych perfum, a ja z krótkimi odpowiedziami :p Muszę nauczyć się krócej pisać, ale dziękuję za uznanie 🙂

      Ja np jak już kupuję te swoje perfumy, to w międzyczasie staram się nie uzależnić od innych rzeczy np. wymian z wizażu czy kupowania próbek i odlewek, ''bo tanio''. Wtedy to bym splajtowała. Perfumy kupuję z mojej wishlisty, choć przyznam, że jestem perfumoholikiem impulsywnym. Ale wiem, czego chcę. Sprecyzowałam się dokładnie tak samo jak Gosia-perfumiarz i mam jasno określone, czego chcę i potrzebuję, a czego nie lubię lub nie muszę kupować. To o wiele ułatwia sprawę 🙂 Np lubię Forda, ale jego zapachy to nie must have, za to Chanel 19 będę musiała kupić kiedyś tam i już 🙂

      Nowości perfumeryjne mnie zaczęły interesować, żeby nie było. Ale podchodzę do nich z dystansem i przymrużeniem oka 😉 Jednak cały czas szukam 🙂

      Mechaniczne kupowanie perfum to odbicie naszego konsumpcyjnego stylu życia. Ubolewam nad tym, bo zakup nowej flaszki powinien być czymś luksusowym i magicznym, a traci taki właśnie charakter.

      W skrócie: dobrze jest określić swoje zapachowe preferencje. To znacznie ułatwia sprawę, więc polecam 🙂 Teraz będziesz miała dużo czasu, żeby sobie przemyśleć, bez czego nie możesz żyć, a co możesz śmiało odpuścić 🙂

      Jak ja kocham te ''Przemyślenia''… ^_^

      Ewelina

  • Trzymam kciuki! Jak ostatnio przez 3 miesiące niczego nowego nie kupowałam i da się. Staram się generalnie w miarę z rozwagą podchodzić do kupowania nowych flaszek, bywa róznie, ale na ogół się udaje. Pomaga mi też to, że na liście moich najcikszych chciejstw – obecnie jest to 20 pozycji – znajdują sie głównie niszowe flakony w cenach pozostających póki co poza moim zasięgiem. Co się odwlecze, to nie uciecze. Mam ponad 40 flaszek, więc nie narzekam:)

    • Miało być największych chciejstw – przepraszam za literówki.

    • Dziękuję Ci bardzo 🙂
      Masz sporą kolekcję, więc masz w czym wybierać 🙂 A te wysokie ceny czasami ratują przed zakupami. Mnie np. okropnie kusi Enchanted Forest, kocham na zabój, no ale nie kupię ich, za drogie są i tyle 🙂

    • Ja z kolei marzę m. in. o Black Tourmaline Durbano (w ogóle uwielbiam jego zapachy), ale cana za flakon mnie powala…

  • Ja ograniczylam się do kupowania flaszek 100 ml. Za dużo i kiedy w ogóle to zuzyje. Teraz kupuje używki, odlewki – wychodzi taniej i wieksza szansa na zużycie. Niestety ostatnio skusilam się na flakon – zamawialam bratu perfumy i nie mogłam się oprzeć ( no bo przesyłka na pół i w ogóle) i kliknelam L'Agenta.
    Chętnie się przyłącze do postanowienia, niech tylko przyjdą zaległe paczki 😉 od rozbiorek Wizazowych się uzalezniłam, adrenalina czy zdaze zaklepac ml czy nie? Więc usune apke z tel, coby nie zagladac 🙂

    • Ale że używki????? 😀 Alkohol, narkotyki…? 😀

    • Ha blisko ☺
      No kupuje strzykawki do przelewania.Małż dojrzał w smieciach i się pytał po co kupuje ( a igieł się boję)

    • Ja też nie kupuję 100ml, chyba że nie ma innego wyjścia 🙂 Używane flakony są ostatnio moją ulubioną opcją, ale to już nie jest to samo. Rozpakowywanie flaszki to coś wspaniałego 😀
      Dziękuję Ci Aniu, że postanowiłaś mnie wesprzeć, musimy być silne!
      Zauważyłam, że Wizaż Cię pochłonął, i dobrze skoro taka adrenalinka jest. Ale jeśli chcesz odpocząć, to ja zachęcam 🙂

      Madziu – a Ty tylko… 😉

      Małż musiał być zaskoczony 😀

  • Ja mocno poszalalam zakupowo w lipcu (strefa bezclowa i do tego przeceny, nie dalo sie nie oprzec, no nie dalo) i postanowilam sie teraz nacieszyc tym co mam i powykanczac flaszki w ktorych smetne reszki zostaly. Do listopada nie kupuje nic, chocby nie wiem jaka okazja byla. I masz racje z tym, ze jak sie kupuje wiele na raz to nie ma takiej radosci. Zycze wytrwalosci w postanowieniu (Tobie i sobie tez)

    • Kochana,dobrze że o tym piszesz 🙂
      Widzę, że nie tylko mnie to szaleństwo zaszkodziło 🙂
      Trzymam kciuki za Ciebie, na pewno sobie razem poradzimy, choć ja troszkę dłużej, bo do stycznia 🙂

  • Nie zamierzam się leczyć, kupuję miniaturki w hurcie, nie będę się biczować ani czołgać po betonie, Cavalli też pić nie będę i będę Cię kusić nowymi perfumami 😛 w końcu Magdalena mję dali nie bez kozery 😛

    • Lubisz broić, Ty Łobuzie!!!
      A kuś, ja się nie dam 😛 A w Cavallim Ci zanurzę buziaka (doleję Ci ukradkiem do trunku, który razem spożyjemy na naszym spotkaniu:P) i nawet nie zauważysz 😛

  • W sumie z chęcią bym się przyłączyła, po 4 flaszkach w tym miesiącu odwyk jest chyba wskazany, jeszcze tylko zrobię zapas Elle YSL i kupię coś w ciemno, ewentualnie nabędę coś okazyjnie.. 😀 Może od listopada…

  • Trzymam za Ciebie kciuki:) Też kiedyś byłam na perfumowym odwyku (odwykach w sumie i to kilku) i powiem Ci, że łatwo nie było, ale dałam radę, więc Ty też dasz! A jaka potem satysfakcja i zadowolenie z siebie:) Fantastyczna sprawa.

    • Dziękuję!
      Właśnie, potrzebuję takiej satysfakcji i dowodu, że nad sobą jeszcze panuję 😛

  • Nie przyłączę się 🙂 czaję się jeszcze na kilka wycofanych z produkcji flaszek, w przyszłym roku może ich już nie być. Poza tym panicznym nastawieniem, że coś zniknie i zaraz będzie można już tylko na aukcji za zbójeckie pieniądze kupić, to uważam, że mam zdrowe podejście 😉 Staram się nie wydawać na to więcej niż określoną sumę na miesiąc, jeśli wydam za dużo w kolejnym miesiącu się powstrzymuję, Mam już plan zakupowy na kolejne miesiące ;D Tylko mój mąż uważa, że to jednak za dużo. Jest mi trochę z tym głupio, bo on jest znacznie bardziej powściągliwy niż ja, nic nie potrzebuje, ciężko go czymś obdarować – a ja? Każdy kolejny flakon i szaleję z radości.
    Trzymam kciuki za Twój post!

    • I dobrze, wszyscy nie mogą pościć, bo perfumerie by padły 😀

      Ja mam za dużo tych wycofańców bez których nie mogę żyć, ale trudno – teraz muszę zwolnić i tyle 🙂
      A to się co do męża nie martw – u mnie jest identycznie 😀 Na szczęście ta miłość jest wyrozumiała 😉

  • Postanowiłam jakiś czas temu nie kupować nowych flaszek z perfumerii,tylko używki od dziewczyn z portalu na którym jestem.I tego się trzymam, bo nie mam zamiaru całkiem rezygnować z kupna czegoś co akurat mnie interesuje a i cena jest atrakcyjna.
    Poza tym pozostaję również przy kupnie odlewek,chociaż,nie powiem ,perfumy we flakonie to bardziej estetyczne doznania kiedy mogę dotknąć flakonu,popatrzeć na niego.
    Jednak czasem wystarczy mi zupełnie 5,czy 1oml. rozbiórkowego zapachu dla poznania ,nie narażając się na spore wydatki w przypadku gdyby zapach mi nie podszedł.

    • I bardzo fajnie 🙂
      Wiesz, że ja nie rezygnuję na zawsze, prawda? 😉
      Takie kupowanie używek to fajna sprawa, dużo się zaoszczędza przy tym i można sobie na więcej pozwolić. Tylko, że ja czuję, że przegięłam. I dla siebie samej muszę wystopować 🙂

  • Ja z chipsami też tak miałam 😉 Co do flaszek to trzymam kciuki, samej byłoby mi ciężko. Odlewki i próbki też pod to podpinasz, czy tylko pojemności powyżej np. 20 ml?

    • Heheh, pozwalam sobie tylko na próbki. Żadnych odlewek (no, chyba że ktoś mi coś podaruje, to nie będę wybrzydzać :D) i używek (jak to brzmi!), ewentualnie próbki.
      Pewnie skończy się ten odwyk na tym, że nakupię dużo ubrań 😀

  • Pingback: Miesiąc na odwyku od kupowania perfum. Jak sobie radzę? | Edpholiczka – blog o perfumach()

  • Pingback: DSQUARED2 – Want | Edpholiczka – blog o perfumach()

  • Pingback: Perfumowa wishlista poszczącego perfumoholika | Edpholiczka – blog o perfumach()

  • Pingback: Perfumy kupione po „odwyku” | Edpholiczka – blog o perfumach()

  • Patrycja P

    odgrzebuje stare posty ! 😀 ale ciekawa jestem jak pachnie new baby i baby powder? juz jakis czas temu sie na nie natknelam gdzies w internetach i zastanawialam sie coz to 😀

    • Odgrzebywanie staroci to fajna sprawa 😀
      Baby Powder to intensywny, grudkowaty puder Johnsona, a New Baby to delikatny i subtelny zapach idealny na wiosnę/lato – trochę kwiatów, trochę pudru i słodyczy. Został w mojej kolekcji 🙂