Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Estee Lauder – Modern Muse

estee-lauder-modern-muse

Perfumy Estee Lauder Modern Muse możesz kupić w Perfumeria.pl

Już niebawem minie rok od pojawienia się na blogu recenzji Modern Muse Chic. Postanowiłam, że to idealny moment, by podejść do pierwszej wersji – czyli właśnie Modern Muse. Bez żadnych dodatków. Niekończąca się lawina negatywnych opinii zniechęciła mnie do testów. Nie dlatego, że w nie uwierzyłam. Po prostu hejt w stronę tych perfum był tak obezwładniający, że obawiałam się, że to jakoś wpłynie na mój odbiór zapachu, a nigdy nie chcę sugerować się nosem innym niż moim. Odczekałam stosowną chwilę i czas na werdykt.

Modern Muse to perfumy bardzo proste, łatwe i ładne. To są trzy określenia, które pasują do nich najbardziej. Niestety, są też płaskie, i to pewnie to zarządziło o tym, że nie spotkały się z dobrym przyjęciem. Opisywanie ich wcale nie jest trudne, bo tutaj nie ma rozwoju, projekcji, nawet kosmetycznych zmian. To perfumy lekkie, świeże i o woni białych kwiatów. Lilie, trochę jaśminu i wiciokrzewu… Nudne piżmo i… Biała nuda.

Ktokolwiek wymyślił koncept tego zapachu musiał chyba myśleć, że skoro Beautiful kojarzony jest z klasyką, to może dzisiejszym – mało wymagającym – klientkom można podsunąć coś słabego, ale kwiatowego. Nic bardziej mylnego. Bo możemy docenić wonie proste i linearne, jeśli oferują nam coś ciekawego albo chociaż zadowalającą trwałość. Tutaj dostajemy prymitywnie prostą woń kwiatową, która dla nosa brzmi tak banalnie jak Wlazł kotek na płotek dla ucha. Trwałość woła o pomstę do nieba – u mnie zapach znika po trzech godzinach. Czy tak sobie osoba stojąca za tym zapachem wyobraża współczesną muzę?

Na szczęście ludzie zajmujący się PR-em w Lauder wzięli sobie chyba do serca opinie miłośników perfum, bo kolejna odsłona (Chic) tego zapachu była świetna. Ma w sobie podstawę MM, ale jest to zapach głębszy, ciekawszy i urozmaicony dobrymi bibelotami. Słodka wariacja – Le Rouge – jeszcze czeka u mnie na dokładniejsze testy, ale wstępnie zapach mi się spodobał. Estee Lauder uczy się na błędach, więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dlatego też ja nie będę się tego zapaszku czepiać, bo dzięki jego porażce powstało coś lepszego, coś co bardzo mi się podoba. A tak poza tym – to pachnidło oberwało już z każdej strony, a ja tam leżącego kopać nie lubię.

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Dla mnie Estee Lauder wygrywa tylko w kategorii pielęgnacji. Nie miałam jeszcze przyjemności testować żadnych perfum tej marki. Chciałam swojego czasu dać szansę Sensuous Noir, to było w czasach moich poszukiwań idealnego zapachu na wieczór ale jakoś w końcu mi umknęły. Myślę, że z Modern Muse bym się nie polubiła, nie przepadam za delikatnymi i łatwymi zapachami kwiatowymi. Świeżaczki – owszem – lubię ale takie bardziej skomplikowane i ambitne 🙂

    • Jeśli chcesz testować Sensuous Noir to się lepiej za to weź, bo nie wiem, czy nie zabierają się do wycofywania. Ciężko je dostać, choć w ich sklepach jeszcze stoi, więc może to tylko moje nie do końca sprawdzone informacje.
      To przetestuj Modern Muse Chic – jest o niebo ciekawszy 🙂

  • Overnight Aura

    Cóż…wąchałam go wiele razy ale nie pamiętam jak pachnie…w przypadku perfum to chyba największa obelga , jaka może spotkać flakon 😉 to taki zapachowy żołnierz trzeciego planu z Predatora. A ja szukam zapachowego Schwarzennegera <3 😀

    • Mnie on zadziwiająco dobrze zapadł w pamięć.. Czyżby przez to, że lubię Chic? nie wiem 😉
      A znasz może Gucci EDP?

      • Overnight Aura

        Nigdy go nie wąchałam niestety:( ale z nut i Twojej recenzji zapowiada się na interesujący zapaszek:D

  • Ewelina

    Cała seria Modern Muse jest jak wyjęta z katalogu Avon’u. Przy czym ostatnia wariacja Le Rouge jest najlepsza, ale też już takich podobnych setki były. Tutaj popracowano więcej nad flakonem i makijażem modelki niż samym zapachem..

    Perfumy proste można ładnie zrobić i ciekawie, a nie ”na odwal”. Niech przykładem będzie seria Baiser Vole Cartiera, choć przewiduję, że ją wycofają za 2-4 lata. Nie jest hitem sprzedaży :/

    Co do perfum Estee Lauder to chciałabym poznać wycofany Beyond Paradise, bo to kwiatowiec, dlatego mnie tak ciągnie ;p

    Ciekawa uwaga co do ”dzisiejszych, mało wymagających klientek” – przydałby się artykuł na temat zmian naszych upodobań zapachowych na przestrzeni ostatnich 25 lat (żeby zanadto nie zagłębiać się w historię). 🙂

    • Ty to zawsze mówisz jak jest, jesteś olfaktorycznym Maxem Kolonko 😀
      Nie porównałabym ich do katalogu, bo nie pachną mi avonowskim mydłem gruszkowym 😀 Ale Chic i Le Rouge lubię i może kiedyś kupię 🙂
      BV pewnie już długo nie pożyje, a szkoda, bo to wyjątkowa linia.
      A ten artykuł już się prosi od dawna, może w końcu poczuję jakąś inspirację 😉

  • Jak dla mnie strasznie kiepski zapach – a co gorsza, nuta jasminu jest strasznie meczaca. Mam probke tego zapachu i zupelnie nie wiedzac, czego sie spodziewac, popsikalam sie nimi i wyszlam z domu… Pamietam, ze dostalam strasznego bolu glowy od nich 😛 Le Rouge z calej trojki jest najlepszy, chociaz tez bez szalu, raczej go nie kupie.

    • Ojej, to bardzo smutna historia… ;/ Nic gorszego jak wyjść z domu w dobrym nastroju i zorientować się, że nie jesteśmy w stanie normalnie funkcjonować z perfumami, które mamy na sobie 😉