Blog o perfumach. W oparach popkultury.

M. Micallef – Mon Parfum Gold

mon-parfum-gold-micallef-edp

source

Dość szybko wracam do tematu zapachów marki M. Micallef. Okazuje się, że w niszy znalazłam coś, co przypomina mi o jednych z moich najukochańszych perfum – Cavalli Eau de Parfum (2012r.). Mon Parfum Gold (2014r.) próbowałam nosić już kilka razy w zeszłym roku i wtedy nie widziałam podobieństwa do mojego Roberto. Byłam też przekonana, że coś z moją próbką jest nie tak, odrzucało mnie od tego zapachu. Kiedy dorwałam świeżutką próbkę przekonałam się, że tamta wale nie była popsuta. W głowie Mon Parfum Gold znalazłam coś, co okropnie mnie drażni.

Perfumy te otwierają się śliwkową słodyczą, podpartą bujnym bukietem kwiatów. Wszystko to jest tak idealnie wymieszane, że nie jestem w stanie stwierdzić, jakie owoce się tam kręcą, ani też które kwiaty są odpowiedzialne za moje zawroty głowy. Pojawia się coś syntetycznego, co zagłusza wszystkie inne nuty zapachowe. Początkowo byłam zaintrygowana, ale po 30 minutach mam serdecznie dość. Patrząc na spis nut (za Perfumerią Quality: głowa zapachu – śliwka, czerwone jagody, mandarynka; serce – tuberoza, jaśmin, kwiat pomarańczy; baza – wanilia, piżmo) nie mogłam wykryć sprawcy, ale wtedy przypomniała mi się recenzja Ziu, i już wiedziałam. Tak jak autorce wspomnianej recenzji, mnie również pachniał tam marcepan. Tylko że na mnie nie pachniał dobrze, a bardzo sztucznie i nieprzyjemnie.

Z czasem marcepan całkowicie się wycofywał, a ja zaczynałam sobie zdawać sprawę, że gdzieś już taki kwiat pomarańczy był. I to właśnie w moim Roberto Cavalli. Mon Parfum Gold nęci podobnym kwieciem – złocistym, pełnym przepychu i słodkim do bólu. Gdzieś w tle czuję również jaśmin, ale nie mogę przestać myśleć o tym kwiecie pomarańczy, jest zbyt wyrazisty. Na mojej skórze te perfumy pachną bardzo podobnie do Cavalli Essenza (2015r.), w której była nuta gorzkiego migdała. Ona właśnie przypomina mi o tych marcepanowych klimatach.

Mon Parfum Gold to dla mnie typowy floriental – dużo buńczucznych, ale eleganckich kwiatów i małe niuanse zabierajace nas w podróże do orientu. Im dłużej leżą na mojej skórze, tym lepiej się w nich czuję. Po kilku godzinach ten piękny kwiat pomarańczy zaprzyjaźnia się z kremową wanilią i jeszcze bardziej mi odpowiada. W bazie pachnie słodkawym piżmem i cudownie komplementuje skórę swoją wonią.

Mon Parfum Gold to świetne perfumy. Jeśli mam wybierać, to jednak stawiam na Cavalli. Otwarcie Mon Parfum Gold jest jak dla mnie bardzo trudne i nieco szpeci całą kompozycję. Tak czy inaczej – jest to pachnidło, które na skórze utrzymuje się przez około 8 godzin, ma świetną projekcję i pachnie bardzo “kobieco”. Warto je przetestować.

Perfumy M. Micallef Mon Parfum Gold możesz kupić w Perfumeria.pl

Tagi: , ,

Podobne wpisy


  • Andżelika Kościesza

    Jest takie słowo: ordynarny. Niefajne, ale tak bym określiła ten zapach. Ładny ale… cuś za bardzo, ze aż źle. 🙂

    • Świetnie to nazwałaś. Dla mnie przez pierwsze 2 godziny tego zapachu ciężko się skupić. Za dużo się dzieje. Z czasem robi się bardzo przyjemnie, ale droga jest ciężka!

  • Magdalena Świtała

    Stara miłość nie rdzewieje 😀

    • Hahah… Kochana Madziu – zupełnie nie wiem, do czego nawiązujesz w tej lakonicznej wypowiedzi 😀

  • Nie dla mnie, Ten Essenza nie jest dla mnie i wszystko w tym klimacie też 🙂

  • Piękny flakon!
    PS. Lubisz nutę migdała?

    • Wszystko zależy. Moje ulubione to takie bardzo słodkie, nieco alkoholowe. Kocham np Hypnotic Poison. Byłam przekonana, że Tardes będzie moim faworytem, a to zapach, którego nie znoszę. Suchy, kwaśny, jakiś taki nietykalski 😉

      Często migdał pachnie na mnie tak “staro”,jakby zepsuciem. Np. w Noir Tropical, które dzisiaj testowałam. 😉

  • Ela

    Nie wiem dlaczego , ale perfumy marki M. Micallef , są dla mnie trudne w odbiorze.