Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Yves Saint Laurent – Capeline | recenzja perfum

yves_saint_laurent_capeline_perfumy

Capeline to perfumy wykreowane przez Yves Saint Laurent w 2020 roku. Zapachy z linii Le Vestiaire des Parfums inspirowane są twórczością projektanta, który założył tę markę. W kolekcji znajdują się między innymi Trench, Blouse czy Tuxedo kojarzące się z nazwiskiem Laurent i jego ponadczasowym krawiectwem. Łączenie kompozycji zapachowych z elementami garderoby jest fascynujące.

Kapelusz na fali

Capeline to kapelusz przeciwsłoneczny, więc można się spodziewać czegoś solarnego, być może lekkiego i zwiewnego. Skojarzenie jest jak najbardziej na miejscu. W otwarciu wyczuwam słoność wody morskiej, zapach skórki pomarańczy oraz zapowiedź wanilii. Obrazek jest zmatowiony – żadna z tych nut nie pachnie intensywnie, nie uderza. Trochę jakby poznawać te nuty zza zasłony – wiem, co wącham, ale nie mogę poznać pełnego potencjału nut. Ten zabieg jest raczej celowy, bo z każdą chwilą woń staje się bardziej namacalna, przybliża się jak olbrzymia fala, która ma za chwilę uderzyć o brzeg morza.

Słona lilia i wanilia

Z morskiej piany wynurza się lilia – czuję jej wdzięki bardzo wyraźnie. Odurza, strąca mi na dłoń swój pyłek. Odziana została w ylang-ylang, co wzmacnia jej duszność i zadziorność. Kwiaty mają w sobie trochę słoności, więc pomimo tego, że wanilia przejmuje w bazie stery nad kompozycją, to nigdy nie jest zbyt słodko. Wytrawna wanilia pięknie dogaduje się z wetywerią. Capeline nie idzie na kompromis i nie zamierza być kolejną słodką lilią. Czuję, że w tym zapachu świetnie mogą się poczuć zarówno kobiety jak i mężczyźni.

Co ciekawe – Capline jest zanurzona w różnych rodzinach olfaktorycznych. Bez wątpienia jest to pachnidło przede wszystkim kwiatowe, ale chwilami pachnie również jak przedstawiciel wodnych perfum. Jest słono-słodki element, który momentami zbliża się w stronę kategorii gourmand, ale nigdy nie dociera na miejsce. Pomimo tego, że Capeline nie jest zapachem przytłaczającym, to dostarcza naprawdę wielu ciekawych doznań. Przemiło jest spędzać czas w jej towarzystwie. Momentami jednak ociera się o nudę.

Podsumowanie

Muszę podkreślić, że pomimo lilii i wanilii, które wydają się takimi monstrualnymi nutami, nie jest to pachnidło wielkie czy głośne. Capeline jest jak rozmarzona młoda dziewczyna w letniej sukience i kapeluszu, niechcąca zwracać na siebie uwagi. W ciszy spaceruje brzegiem morza, rozmyślając o swojej przyszłości. Niewielu ją zauważy i doceni jej piękno, bo ona o to nie zabiega. Jestem pewna, że jeśli zobaczy ją poeta, to napisze o niej wiersz, a muzyk zadedykuje jej piosenkę. W ten sposób zostanie uwieczniona na zawsze i nie będzie nawet tego świadoma.

Capeline na mojej skórze prezentuje średnią projekcję – utrzymuje się do 6 godzin. Nie są to powalające parametry, ale zdecydowanie warto dać szansę tym perfumom, jeśli ktoś lubi zapachy liliowe, solarne i nietuzinkowe. To takie ciche piękno, które łatwo pominąć, bo nie krzyczy, nie prosi nikogo o zwrócenie uwagi.

Czy lubicie perfumy YSL z linii Le Vestiaire des Parfums?

Tagi: ,

Podobne wpisy